// Kąpiele Zimowe i nie tylko :-): 2011-03-06

niedziela, 6 marca 2011

Kąpiel w Jeziorku

Witam was Moi drodzy, którzy czasem mnie czytacie a jeszcze częściej komentujecie moje nudne posty:-)Cieszę się, że jednak kilka osób tutaj do mnie zagląda i czasem zaczerpnie trochę głupawki ode mnie:-)
Miniony weekend, a właściwie jeszcze nie miniony, spędziłem z rodzinką w wiejskich klimatach. Wspominałem już wcześniej, że moja żonkosia pochodzi z rejonu Wielkiego Jeziora, a Szwagier nasz Jędruś ma swoją posesję nad Tym jeziorkiem. Wspominałem też, że jest drugą osobą, która nakłoniłem do zażywania kąpieli zimowych w naturalnych zbiornikach wodnych:-)Tym razem udało nam się dokonać tej kąpieli wspólnie, a co więcej udało mi się uwiecznić dzielnego Jędrusia w akcji morsowej. Ale po kolei, najpierw musieliśmy sobie przygotować przerębel do kąpieli co wcale nie było prostą sprawą. Tak wyglądało jeziorko jak zaczynaliśmy i Szwagier, który rozpoczyna prace przygotowawcze
Zapewne zauważyliście różnicę i wcale się nie dziwcie, bo to co widać to zamarznięty przerębel z minionego tygodnia. Warstwa do przebicia miała ok 20 cm, wiec było co rąbać. Tak wyglądało po pierwszej fazie przygotowań
A tak wygląda przerębel przygotowany do kąpieli i nie myślcie sobie, że to taka prosta sprawa wykuć przerębel tej wielkości o grubości lodu ok 20 cm. Najprostszą metodą pozbycia się tafli lodu jest wsunięcie jej pod pozostały lód:-)
Oczywiście przed kąpielą mała rozgrzewka i do wody. Pierwszy raz publikuję dzielnego Jędrusia, który zmaga się z zimnymi wodami jeziorka
Oto kolejny, żywy dowód na radość, jaką ludzie czerpią z Mors owania. Oto najlepszy dowód że kąpiele w zimnej wodzie nie są niczym strasznym, a wręcz odwrotnie, są radością i innym sposobem na życie
Niestety nie było chętnych, aby nas obu uwiecznić razem na zdjęciu, ale myślę, że jeszcze będzie ku temu okazja:-)
Najpierw ja uwieczniłem dzielnego Jędrusia, a później zamieniliśmy się rolami i ja mogłem czerpać radość z kąpieli w przeręblu, próbowałem również nakłonić naszego czworonożnego przyjaciela
Czułem się jak w dużej wannie
Tak oto sobota dobiegła końca. Ale nie napisałem jeszcze najważniejszego. Przed kąpielą byłem z wizytą w pewnym miejscu i otrzymałem w prezencie coś, co zwie się Kusudama. Miał to być prezent dla mojej małżonki, ale jak Kacper, czyli mój synek, to zobaczył, był czarowany i natychmiast znaleźliśmy miejsce aby ją powiesić i przyozdobić nią jego pokoik. Oto przedstawiam to śliczne cudeńko, jedno z wielu. które tworzy moja wspaniała Siostrzyczka
Takim oto miłym akcentem, kończę już pisanie i oczywiście zachęcam Was do czytania i oglądania tego skromnego bloga, może uda mi się nakłonić i Was, Drodzy czytelnicy, obserwatorzy i komentatorzy, do spróbowania chociaż do jednej Kąpieli:-)