// Kąpiele Zimowe i nie tylko :-): 2011-04-17

niedziela, 17 kwietnia 2011

II Niedzielne spotkanie "Polska Biega"

Witam moich niezawodnych i nie przymuszonych, wspaniałych czytelników :-)Dziękuję odważnym za pozostawienie śladów po swoich odwiedzinach w formie komentarza:-) Tak jak obiecałem wracam dzisiaj do Was tradycyjnie opisać moją biegowo-kąpielową niedzielę. Ale zanim zacznę, muszę dodać że kolega Piotr, o którym Wam już często pisałem, ukończył dzisiaj swój pierwszy ale zapewne nie ostatni maraton(42 km i 192 metry !) zorganizowany w Krakowie. Gratuluję mu serdecznie:-)
Powracając do mnie to zebraliśmy się już po raz drugi w dzisiejszą niedzielę, aby promować bieganie i pokazać ludziom ile korzyści ono przynosi, a przypominam że nigdy nie byłem zwolennikiem biegania w pełnym tego słowa znaczeniu. Po lewej grupka którą sfotografowałem po biegu:-)
Natomiast po prawej dokonaliśmy zamiany z kolegą który grzecznościowo wykonał nam zdjęcie aby udowodnić Wam, że też tam byłem. Mieliśmy dzisiaj innego trenera, ponieważ nasz uczestniczył w maratonie w Wiedniu i trudno pewnie nie zgadnąć, że to ten w zielonej koszulce ze strusiami na piersi:-) Pobiegliśmy sobie naszym stałym szlakiem na skwerek do fontanny aby tam dokonać kilka skomplikowanych wygibasów, następnie powrót na Polankę Redłowską, gdzie również na zakończenie wykonaliśmy wspólnie z grupą "Polska Biega" kilka prostych ćwiczeń rozluźniających:-)

Dystans, który pokonaliśmy to ok. 5 - 6 km, który okazał się nie wystarczający dla mnie, kolegi klubowego Leszka oraz Marcina, którego nie ma na zdjęciu obok ponieważ został wykorzystany jako fotograf. Aby urozmaicić choć trochę mojego monotonnego bloga i Was moich Szanownych czytelników nie zanudzić, zabrałem z sobą aparat i w trójkę wybraliśmy się na kolejne 6 kilometrów. Teren jest wspaniały, bardzo zróżnicowany i wyposażony w przepiękny krajobraz. Piękno i urok tej trasy polega na tym, że nogi troszeczkę odpoczywają od twardego betonu, którego mamy pełno wokół i ponad stan:-)Na tej trasie jesteśmy ochronieni przed bezpośrednimi promieniami słońca, a jednocześnie mamy bezpośredni kontakt z naturą:-)
Biegamy sobie laskiem, wiosenny wietrzyk dodaje nam sił i wbiegamy prosto na molo w Orłowie:-)Nie mogliśmy się powstrzymać, aby chociaż przez chwilę nie popatrzeć w Morską otchłań, a przypadkowe spacerowicz-ki grzecznie poprosiliśmy o wykonanie zdjęcia, które tutaj przedstawiam. Dzięki temu jesteśmy w komplecie z Mariuszem jako niezłomna trójca, która wybrała się na dodatkową rundkę leśno-plażową :-)

Oto krótki wycinek z życiorysu tego artysty, który osiadł w Gdyni, gdzie zaczął czerpać inspirację z nowo powstającego się miasta, portu i stoczni – w czym był prekursorem. Tworzył z perspektywy Kamiennej Góry i Kępy Oksywskiej. Za Panoramę Gdyni II na III Wystawie Morskiej otrzymał I nagrodę.
W czasie II wojny światowej był więziony w obozie koncentracyjnym. Rok 1946 kieruje go ponownie do Gdyni i Suchanek osiedlił się w Orłowie. Tworzył kronikę ilustrującą podnoszenie się z ruin zniszczonego miasta (cykl Stocznia buduje. Aktywny uczestnik życia artystycznego w Trójmieście, czego efektem było stworzenie w kawiarni artystycznej Cyganeria – Grupy Polskich Marynistów Plastyków. Wsparł go w tym Marian Mokwa. Malował ilustracje do wielu czasopism wychodzących na Wybrzeżu. Tworzył wystrój statków, wykonując obrazy do mes MS Oliwa, MS Koszalin i MS Modlin.
Spoczywa na Cmentarzu Witomińskim obok swojej trzeciej żony, Stanisławy. 31 maja 2009 w Orłowie przy molo została odsłonięta rzeźba przedstawiająca artystę, która stanęła na skwerze nazwanym jego imieniem.

Kontynuując nasz dalszy bieg w przepięknych, nadmorskich, malowniczych krajobrazach nie mogłem przegapić takiej okazji a dowodem na to są te oto zdjęcia, które przedstawiają Klif pomiędzy Orłowem a naszą siedzibą Morsów, do której biegniemy, aby skosztować długo oczekiwanej kąpieli.
Obserwując ten nadmorski krajobraz, możemy tylko sobie uświadomić jakimi słabymi i bezsilnymi istotami jesteśmy wobec sił natury. W tym konkretnym przypadku natura przypomina nam naszą słabość wobec morskich fal, które powoli ale sukcesywnie zabierają co roku kawałek lądu

Oczywiście po tak męczącym biegu, a przypominam że do końca pozostało jeszcze ok.3 kilometrów postanowiłem skorzystać z nadarzającej się okazji i odpocząć :-)Możecie mi wieżyc na słowo, że nie ma nic bardziej wykańczającego niż bieg po plaży, ale jakie mieliśmy wyjście? Biec z debetem energii na plecach w kierunku wody:-)Jak już Wam wspominałem, biegi są tylko przykrywką dla wejścia do wody. Nie ma nic piękniejszego jak wejście do wody dobrze rozgrzanego organizmu. Teraz jest już trochę na wyrost to bieganie ale przecież muszę mieć kondycję na kolejny sezon Morsowy

Zdjęcie z prawej strony wykonałem celowo aby pokazać jak wyglądają nasze kamienie w chwili obecnej. Zimą te kamyczki wyglądają troszeczkę inaczej co przedstawia moje zdjęcie profilowe:-):-):-) Aż łza się w oku kręci na widok tamtych ślicznie oblodzonych i żal serce ściska, że to będzie dopiero w najbliższym sezonie Mors owania. Na zakończenie żeby Was obudzić ze snu, bo połowa pewnie już zasnęła, postanowiłem dołączyć jeszcze jedną fotkę. Fotkę najważniejszą, która dowodzi, że jeszcze też się kąpię a nie tylko biegam. Przecież to jest blog o mors owaniu, a nie o jakimś bieganiu:-):-)
Takim oto akcentem kąpielowym zakończę dzisiejsze sprawozdanie i mam nadzieję że ktoś to wszystko przeczyta i dotrwa do końca :-) Pozdrawiam Wszystkich czytelników bardzo serdecznie i zapraszam do lektury :-):-):-)