// Kąpiele Zimowe i nie tylko :-): 2011-04-05

wtorek, 5 kwietnia 2011

Sprawozdanie z dłuższego weekendu :-)

Witam Was Moi drodzy i wierni czytelnicy oraz Szanowni Goście, którzy tutaj zaglądacie:-) Teraz Was troszeczkę zaniedbałem, ale już postaram się nadrobić zaległości. Ostrzegam tylko, że teraz to już częściej będzie blog bardziej biegowy niż morsowy:-( Jest wiosna i zupełnie mi się to nie podoba:-(Ale myślę że jakoś wspólnie damy radę i przetrzymamy te ciepłe dni. Nie wiem od czego zacząć, więc zaczynam od minionego wtorku, który spędziłem ze wspaniałą grupą biegamyrazem. Wybiegaliśmy sobie małe 9 kilometrów ale z atrakcjami, jak ja nazywam schody oraz podbiegi. Górki i schody pokazują mojemu marnemu organizmowi jaki jest słaby i niedoskonały. Zawsze podkreślałem że bieganie nigdy nie będzie moim hobby docelowym, dlatego aż tak bardzo się nie użalam nad sobą:-)Jestem dumny z każdego zdobytego kilometra bo nikt za mnie tego nie robi i sprawia mi to wielką radość:-)Nie wiem jak sobie poradzę jak już będzie tak całkowicie ciepło. Nie będę miał żadnej motywacji do biegania a jedynie wsparcie koleżanek i kolegów z którymi biegam teraz:-)Mam nadzieję że będę mógł liczyć na wsparcie w tych ciężkich dla mnie chwilach podczas treningów w upalne dni:-)Ale mam nadzieję, że jak przyjdą cieplejsze dni to i towarzystwo z grupy biegamyrazem wejdzie ze mną do wody po treningu, aby przygotować się do sezonu Morsowego na sezon 2011/2012:-):-):-)
W czwartek również biegałem, ale już dystansik ok. 16 kilometrów w towarzystwie Wielkiego Mistrza Piotrka, który nieubłaganie zmusza mnie do biegania na coraz to dłuższym dystansie:-)W czwartek naturalnie wykąpaliśmy się po ciężkim treningu, przecież zasłużyliśmy:-):-):-)Akurat czwartkowej grupy nie muszę zbytnio nakłaniać do kąpieli, ponieważ większość to Morsy :-):-):-)
W piątek późnym popołudniem pojechaliśmy "wypoczywać" w nasze rodzinne strony. Weekend spędziliśmy w przemiłej atmosferze w gronie rodzinnym oraz towarzystwie wspaniałych przyjaciół. Nie mogło również zabraknąć kąpieli. W sobotę wykonałem dla rozgrzewki dystans ok 6 kilometrów wokół jeziora aby zanurzyć się w rozgrzanej toni:-) Niestety nie mam dokumentacji fotograficznej ze względu na braki kadrowe, a fotografa z prawdziwym talentem artystycznym trudno jest teraz poszukać:-):-):-)
Tak oto pokrótce streściłem mój miniony tydzień. Jutro a właściwie to dzisiaj już kolejny wtorek i zapewne kolejna dawka adrenaliny.
Jeśli będę miał jeszcze siły na cokolwiek to dam o sobie znać. Na zakończenie mogę już Was tylko zachęcić do wspólnego biegania, a jeśli nie do biegania to chociaż do czytania moich krótkich sprawozdań, abym miał siłę wytrwać w te ciężkie, upalne dni i mógł rozpocząć nowy sezon Morsowy:-):-):-)