// Kąpiele Zimowe i nie tylko :-): 2011-04-27

środa, 27 kwietnia 2011

Poświąteczna publikacja morsowo-biegowa :-)

Witam Wszystkich zainteresowanych tematyką kąpieli zimową porą:-)Dziękuję również za serdeczne życzenia z Okazji Wielkiej Nocy. Święta minęły i niestety tak jak po każdych świętach, tak i teraz należy wrócić do rzeczywistości i realiów naszego życia naziemnego.
Święta spędziłem wraz z rodzinką poza domem, czyli w naszych rodzinnych stronach. Wyjechaliśmy już w piątek po pracy, aby jak najwięcej czasu spędzić poza blokowiskiem na łonie natury i w otoczce wiejskiego otoczenia. Tradycyjnie w sobotę przedświąteczną, razem z moim synem Kacprem udaliśmy się do Kościoła, aby poświecić jedzonko do śniadania w Wielką Niedzielę. Pospolicie mówiąc i bardziej zrozumiale byliśmy ze święconką.
Po powrocie z Kościoła wybrałem się na lekki trening biegowy, aby nie stracić ciężko wypracowanej kondycji. Pobiegłem sobie ok 9 kilometrów, aby po biegu skorzystać z dobrodziejstw natury i wykąpać się w jeziorku:-)

Ale tak sobie biegnąc przez las zobaczcie sami jakie cudeńka można znaleźć. Niedaleko opodal krzaczka zupełnie przypadkiem wypatrzyłem taki oto wspaniały koszyczek:-)Zając, sprytna bestia, na pewno domyślił się, że przyjechałem na Święta z synkiem i zostawił takie cudeńko dla Kacperka:-)Nawet nie wiecie ile radości mu sprawił tym prezentem, nie liczyła się zawartość lecz sam koszyk, który wszędzie zabierał z sobą aby pokazać wszystkim,jak bardzo go Kocha zajączek skoro zrobił mu taką niespodziankę. Wytrawne oko blogowiczów z pewnością rozpozna autora tego koszyczka i z pewnością przyznają mi rację, że jest cudowny, wspaniały i na pewno jedyny w swoim rodzaju:-)
Po biegu, jedynym przez całe święta nie mogłem sobie odmówić przyjemności, jaką jest kąpiel w jeziorku. Temperatura wody jest już porównywalna do temperatur w okresie letnim, ale przyzwyczajenie do kąpieli zwyciężyło. Przy takich temperaturach to nawet popływać dłużej można i to już na pewno nie jest mors owanie:-)Dla niezdecydowanych polecam kąpiel właśnie w takim jeziorku, gdzie woda jest o wiele cieplejsza niż w naszym morzu :-)Teraz to już nawet biegać bym nie musiał, ale jak pisałem już we wcześniejszych postach, bieganie jest zaraźliwe. Nie zostanę na pewno sławnym olimpijczykiem, ale na pewno poprawiła się przez to moja słaba kondycja fizyczna:-)
Prawie wszyscy na tym zdjęciu, łącznie ze mną wykazywali radość i zadowolenie z tej kąpieli-)Celowo napisałem prawie, ponieważ rybak, który łowił ryby na poprzedniej posesji uwidoczniony na tym zdjęciu z pewnością mojego zadowolenia nie podzielał:-)Początkowo nie zwracał na mnie uwagi, ale jak zacząłem pływać po jeziorku to pomyślał sobie: jak bardzo trzeba mieć poprzestawiane w mózgu aby kapać się o tej porze roku :-)Ale mamy już wiosnę prawda, wiec nikogo nie powinien dziwić widok kąpiącego się człowieka, który udaje zadowolenie i siłą zmusza się do uśmiechu:-):-):-) Po wyjściu z wody obowiązkowo ciepła kawa z mleczkiem i cukrem, która już czekała przygotowana u właściciela tej posesji:-)

Powrót do domku nastąpił w poniedziałek aby wypocząć jeszcze i przygotować się psychicznie do wtorkowego biegania. Zdjęcie obok zostało wykonane przed świętami, a wstawiłem je aby pokazać że Morsy Gdyńskie, tak jak i każde inne Morsy, dbają o swoją kondycję fizyczną biegając, a kąpiel poprawia samopoczucie duchowe.
To już pierwsze po świętach przygotowanie do treningu wtorkowego z grupą BR (Bardzo radośni)Po świętach frekwencja nie dopisała. Morsów reprezentowaliśmy tylko my obaj z Piotrkiem, który jest winny tego całego zamieszania biegowego grupę Bardzo Radosnych reprezentował Mario Piekario oraz Agnes, która dzielnie prowadzi grupę do sukcesu:-)

Na zakończenie pozwoliłem sobie, zupełnie niepotrzebnie zamieścić siebie aby jeszcze raz podziękować za życzenia oraz wsparcie i komentarze. W tym miejscu szczególne podziękowania należą się olllq, która jako jedyna zwróciła uwagę na informację o ostatnim poście i zmartwiła się, że nie będzie miała czego czytać:-) Muszę Was rozczarować niestety i sprostować ta informację. Owszem był to mój ostatni post ale przed świętami:-):-):-) Bardzo cieszę się że doceniacie te moje "wypociny" i dzięki temu jestem tutaj nadal aby was zanudzać:-)Pozdrawiam wszystkich czytających, komentujących oraz przypadkowych czytelników, którzy zagubili się w sieci:-) Jutro kolejny trening, już ostatni w tym tygodniu przed zawodami w Chełmży:-)Zapraszam jutro na ostatnie sprawozdanie przed półmaratonem :-):-):-)