// Kąpiele Zimowe i nie tylko :-): 2011-07-21

czwartek, 21 lipca 2011

I Wałecki Bieg Filmowy-sprawozdanie:-)

Witam Was Wszystkich moich drogich, Kochanych czytelników, amatorów „zimnych kąpieli” i nie tylko. Zanim zacznę cokolwiek pisać muszę się Wam do czegoś przyznać:-) Ostatnio coś sprawdzałem w ustawieniach bloga i nieopatrznie coś zaznaczyłem a precyzyjniej określając to „coś” to zaznaczyłem opcję aby komentarze pojawiały się dopiero mojej akceptacji a czego wcale na razie nie chcę bo chcę wiedzieć co sądzicie o mnie i moich zapędach na sportowca:-) To mają być opinie Wasze, a nie moderowane przez moją skromną osobę. Na razie nie widzę takiej potrzeby i myślę, że takowej nie będzie:-)Postanowiłem również podziękowania za pozostawione komentarze umieszczać w nowym poście aby stali bywalcy mogli czuć się po części wyróżnieni:-)Trochę mi to zajmie, ale mam czas i nigdzie się nie wybieram dlatego mogę sobie pozwolić na małe co nie co:-)Pragnę szczególnie podziękować Szanownej olllq, która tylko przez uwaga cytuję „czystą babską ciekawość” dyskretnie zainterweniowała w sprawie zagubionych komentarzy. W pierwszej chwili nie wiedziałem o co chodzi, ale kiedy już rozbudziła moje szare komórki, których zresztą nie mam zbyt wiele i dlatego trwało to krótko, zacząłem się zastanawiać dlaczego tak nagle zapanowała cisza na blogu. Po wnikliwej analizie zauważyłem, że mam kilkanaście komentarzy do akceptacji. Nawet nie wiecie jak ja się cieszyłem z każdego pozostawionego słowa wsparcia, mało mi serce nie pękło z radości:-)To teraz skoro już przyznałem się publicznie do winy, liczę na łagodny wymiar kary i mam tylko nadzieję, że ten mały incydent nie wpłynie na ilość pozostawionych komentarzy, które to świadczą tylko, że ktoś czasem tutaj zagląda i nie boi się pozostawić śladu po sobie:-)
A teraz podziękowania i odpowiedzi na komentarze, zobaczymy czy taka forma się Wam spodoba, czy lepiej wrócić do starej metody:-)
olllq - wiem że Kacper najbardziej się podoba ze względu na swój młody wiek, postaram się aby częściej gościł u mnie:-)Cieszę się, że rozumiesz sens wypowiedzi: biegam mimo, że tego nie lubię:-)Jeszcze raz dziękuję za interwencję w sprawie komentarzy:-)
FiolQak- jak przyjdzie odpowiednia pora i czas to Ciebie odwiedzę, Kochana Siostrzyczko i jeszcze Ci się znudzę:-)Mam nadzieję że kiedyś będę właśnie takim polskim Edem Whitlockem i będę wzorem dla młodzieży:-)
kasia- raczej bym nie nazwał moich czynów wytrwałością a bardziej uporem, a Morsiki uwielbiają bezwietrzną pogodę w temperaturach od -1 w dół oraz dotyk morskich fal spowitych poświatą zamarzających kryształków lodu. Takiej własne pogody bym sobie życzył teraz:-)
juta – bieg po plaży jest bardzo wyczerpujący ale wzmacnia mięśnie nóg (tak twierdzą koledzy z dłuższym stażem biegowym)
Czarna- nie jestem wyjątkowym Morsem, który biega bo jest nas cała grupka, która mnie namówiła do biegania i zaszczepiła bakcyla biegowego. Pogody już mam dosyć ale na szczęście zapowiadają obfite deszcze:-)
MarioPiekario – ty mi tu nie dokazuj i nie śmiej ze starego dziadka, będziesz w moim wieku to porozmawiamy:-)Miedzy innymi Ty też jesteś sprawcą tego całego zamieszania biegowego:-)
Elżbieta – dziękuję za odwiedziny oraz wsparcie psychiczne:-)
Dziękuje również wszystkim anonimowym czytelnikom, którzy czytają te moje wypocinki i z wyrozumieniem zostawiają komentarze:-)
A teraz po krótkim wstępie nadeszła pora aby zreferować krótko występ w wspomnianym Wałczu:-)Na początek kolejne trofeum, które otrzymałem na pamiątkę:-)
Bieg rozpoczął się zgodnie z zapowiedzią punktualnie o godz.12:00 i już chyba nie muszę tłumaczyć, że słońce jest o tej porze w najwyższym punkcie i przez ten cały czas do południa rozgrzało naszą trasę biegową jak płomień patelnię:-) Kilka kilometrów biegliśmy wzdłuż jeziora i tam było w miarę przyjemnie, ale większość trasy przebiegała po rozgrzanym asfalcie i betonie. Temperatura powietrza wahała się w okolicach 30 stopni i było bardzo duszno.
Powyżej zdjęcie z początku biegu, który ukończyłem z czasem w okolicach 46 minut:-)Nie wspomniałem jeszcze, że odległość, którą nam wytyczono wynosiła 9,999 Km.
Bieg ten nauczył mnie pokory do warunków atmosferycznych, czyli wysokiej temperatury oraz pokazał jaki wpływ ma temperatura na wydolność organizmu. Ale za namową kolegów nie załamuję się tak kiepskim wynikiem i już 30 lipca biorę udział w III Półmaratonie ziemi Puckiej i tylko mam nadzieję, że pogoda dopisze i będzie padał deszcz:-)Poniżej jeszcze jedno pamiątkowe zdjęcie, które mamy wykonane po biegu:-)
To na tyle, jeśli chodzi o relację z Wałcza:-)Jeszcze raz przepraszam za to zamieszanie z komentarzami i obiecuję już niczego nie dotykać:-)
Jeśli dotrwaliście do tego momentu i nie zasnęliście to myślę że jakoś mi wybaczycie to zamieszanie z komentarzami:-)