Każda pora jest dobra na pisanie posta, prawda? Wczoraj, jak przeważnie w każdy czwartek o 19:00 miało miejsce tajne spotkanie grupy biegającej "Zryw" Warunki były wspaniałe, a wręcz arktyczne, jak ktoś trafnie ocenił. Oczywiście po tradycyjnej pętelce po bulwarze nie mogło zabraknąć nagrody, czyli wejścia do wzburzonego morza, na którym szaleją spienione fale. Nawet nie wiecie jakie to uczucie kiedy chce się wejść do zimnej wody a tam niespodzianka:-)Zamiast wody tylko śnieg, który sprawia wrażenie ruchomych piasków. Pierwszy raz doznałem takiego uczucia, po wejściu do, nazwijmy to morzem, miałem wrażenie jak bym wchodził do bagna, które pozwala wejść, natomiast nie pozwala wyjść i to dosłownie. Owszem w stronę morza można wchodzić, ale problem pojawia się przy wyjściu. Też bym tego nie wiedział gdybym nie słuchał starszych stażem Morsów. Dzisiaj weszliśmy tylko we dwójkę, a pozostała dwójka, która nie zdecydowała się wejść, asekurowała nas z brzegu.Dla bezpieczeństwa weszliśmy dzisiaj tylko kawałek od brzegu i najzwyczajniej w świecie sobie usiedliśmy na dnie, aby pozwolić morskim falom przypominającym lawinę śnieżną, aby nas otulały. Ja już wspomniałem, to wspaniałe uczucie, którego doznałem po raz pierwszy. Mam nadzieję, że taka pogoda utrzyma się do soboty i uwiecznię te morskie, ruchome piaski w obiektywie aparatu. Po krótkiej chwili siedzenia, wystawały już tylko same głowy, w tak szybkim tempie wiatr nawiewał falami śnieg w kierunku brzegu. Uczucie było tak jak wspomniałem, jak by lawina otulała nasze ciała. Fala śniegu dopływała do brzegu i wracała z podwójną siłą. Koledzy mnie ostrzegali przed takimi warunkami pogodowymi. Mimo tak trudnych warunków pogodowych, kąpiel została zaliczona z jak najbardziej pozytywnym nastawieniem na dalsze kąpiele. Może uda mi się i Was nakłonić. Pisząc "Was" mam na myśli wszystkich tutaj zaglądających, czytających. Ale nadal nie wiem co sądzicie o kąpielach zimowych, nie piszę że o mnie bo wiadomo, że wariat:-) Nikt normalny raczej nie wchodzi do wody zimą, ale nie zaszkodzi jak czasem podzielicie się ze mną swoimi wrażeniami:-)
Na tym kończę dzisiaj i jeśli jeszcze się Wam nie znudziło, zapraszam do lektury :-)
piątek, 18 lutego 2011
środa, 16 lutego 2011
Sprawozdanie z weekendu
Witam wszystkich czytających, odwiedzających i mam nadzieję przyszłych morsów:-) Kolejny weekend mamy już za sobą. Pogoda do mors-owania była idealna, lekki mrozik oraz fale :-) Wymarzona pogoda aby rozpocząć przygodę z morskimi kąpielami. Aby zacząć tę przygodę wystarczy mieć dwie rzeczy: dobry humor i nieprzepartą chęć wejścia do wody. Nie wspominam, że aby wejść pierwszy raz zimą do wody należy wyłączyć szare komórki, jeśli jeszcze są. Na swoim przykładzie widzę, że aby wejść do wody to zdrowy rozsądek należy pozostawić w domku:-), szarych komórek już nie mam, więc nie mam z nimi problemu. Długo by można się tutaj rozpisywać na temat wad i zalet mors-owania. Do wad można zaliczyć jedynie czas, który należy poświęcić na dotarcie nad morze. Zaletą natomiast jest niepowtarzalna atmosfera podczas każdej kąpieli oraz niewątpliwe kształcenie swojej osobowości, zarówno tej psychicznej jak i fizycznej. Powtarzam, że z grupą kilku morsów zawsze przed kąpielą robimy sobie rozgrzewkę minimum pięć kilometrów, a czasem "lekko" więcej.Teraz jeszcze zaszczycił mnie swoją wizytą Bartek, który rozpoczął mors ować dzięki mnie:-) Po biegu:
krótki rytuał przed wejściem i dodatkowe pobieranie energii od rozpalonego tłumu :
Czas na kąpiel:
Po każdej kąpieli obowiązkowo należy się dogrzać z przypadkowo wytypowaną osóbką, która jak widać poniżej nie kryje zadowolenia:-)
Jak zwykle wszystko, co dobre szybko mija i zawsze po kąpieli z dobrym humorem oraz pozytywną energią(i nie tylko)wracam do domku:-)
Zachęcam wszystkich do wspólnej zabawy no i troszeczkę wariactwa :-)
Do zobaczenia, a jeśli ktoś ma jeszcze obawy przed wejściem do wody, to chętnie go wepchnę :-):-):-)
krótki rytuał przed wejściem i dodatkowe pobieranie energii od rozpalonego tłumu :
Czas na kąpiel:
Po każdej kąpieli obowiązkowo należy się dogrzać z przypadkowo wytypowaną osóbką, która jak widać poniżej nie kryje zadowolenia:-)
Jak zwykle wszystko, co dobre szybko mija i zawsze po kąpieli z dobrym humorem oraz pozytywną energią(i nie tylko)wracam do domku:-)
Zachęcam wszystkich do wspólnej zabawy no i troszeczkę wariactwa :-)
Do zobaczenia, a jeśli ktoś ma jeszcze obawy przed wejściem do wody, to chętnie go wepchnę :-):-):-)
niedziela, 6 lutego 2011
Kolejna Kąpiel
Witam wszystkich tu zaglądających:-)
Minął kolejny weekend, który obowiązkowo musiał upłynąć w otchłani fal naszego Bałtyku. Pogoda robi się już bardzo niesprzyjająca mors-owaniu. Temperatura powietrza wzrasta, a co za tym idzie, powietrza również. Jak by tego było mało to jeszcze w sobotę padał deszcz. Niestety z przyczyn osobisto-technicznych nie zażywałem również kąpieli w miniony czwartek razem z grupą biegającą. Dlatego czułem pewien niedosyt, tak jak bym czegoś zapomniał :-)Teraz już wszystko powoli wraca do normy.Ostatnio na zlocie w Augustowie zaopatrzyłem się w rękawiczki neoprenowe, wspaniały nabytek. Nie do końca byłem przekonany do nich, ale zmieniłem zdanie po kolejnych kąpielach już w rękawiczkach. Teraz mogę spokojnie zanurzać dłonie w lodowatej wodzie i pływać, relaksując przy tym całe ciało. Do tej pory też pływałem, ale po wyjściu z wody ciężko było zawiązać np sznurowadła od butów. Na zakończenie jeszcze pozwolę sobie,krótko nawiązać do pobytu na zlocie w Augustowie. Poniżej zamieszczam odnośnik do linku, w którym nas uwieczniono.
http://www.youtube.com/watch?v=T12FyIb_Ib0&feature=related
Jeśli czujecie że to za mało, to poniżej jeszcze jeden:
http://www.youtube.com/watch?v=KRYE0YxbQ8k&feature=player_embedded
Życzę miłej lektury i ciekawego oglądania(ten wariat w srebrnym kapeluszu pożyczonym od kolegi to właśnie ja,w dalszej części filmu kapelusik wrócił do właściciela). Sami po obejrzeniu filmów przyznacie mi rację, że mors-owanie to wspaniała sprawa. Kto nie spróbuje ten się o tym nie dowie :-)
Minął kolejny weekend, który obowiązkowo musiał upłynąć w otchłani fal naszego Bałtyku. Pogoda robi się już bardzo niesprzyjająca mors-owaniu. Temperatura powietrza wzrasta, a co za tym idzie, powietrza również. Jak by tego było mało to jeszcze w sobotę padał deszcz. Niestety z przyczyn osobisto-technicznych nie zażywałem również kąpieli w miniony czwartek razem z grupą biegającą. Dlatego czułem pewien niedosyt, tak jak bym czegoś zapomniał :-)Teraz już wszystko powoli wraca do normy.Ostatnio na zlocie w Augustowie zaopatrzyłem się w rękawiczki neoprenowe, wspaniały nabytek. Nie do końca byłem przekonany do nich, ale zmieniłem zdanie po kolejnych kąpielach już w rękawiczkach. Teraz mogę spokojnie zanurzać dłonie w lodowatej wodzie i pływać, relaksując przy tym całe ciało. Do tej pory też pływałem, ale po wyjściu z wody ciężko było zawiązać np sznurowadła od butów. Na zakończenie jeszcze pozwolę sobie,krótko nawiązać do pobytu na zlocie w Augustowie. Poniżej zamieszczam odnośnik do linku, w którym nas uwieczniono.
http://www.youtube.com/watch?v=T12FyIb_Ib0&feature=related
Jeśli czujecie że to za mało, to poniżej jeszcze jeden:
http://www.youtube.com/watch?v=KRYE0YxbQ8k&feature=player_embedded
Życzę miłej lektury i ciekawego oglądania(ten wariat w srebrnym kapeluszu pożyczonym od kolegi to właśnie ja,w dalszej części filmu kapelusik wrócił do właściciela). Sami po obejrzeniu filmów przyznacie mi rację, że mors-owanie to wspaniała sprawa. Kto nie spróbuje ten się o tym nie dowie :-)
środa, 2 lutego 2011
III Zlot Morsów w Augustowie
Witam wszystkich zainteresowanych kąpielami oraz tych, którzy jeszcze są niezdecydowani i wahają się przed podjęciem decyzji- wejść czy nie wejść do wody. Może relacja ze zlotu Morsów w Augustowie zachęci niezdecydowanych do korzystania kąpieli w zimnej wodzie. Ze względu na duże zagęszczenie siedlisk morsów w Gdyni, grupą 15-to osobową postanowiliśmy szukać nowych koloni i skupisk Morsowych. Niebywała okazja nadarzyła się w miniony weekend w Augustowie, gdzie odbył się już III zlot przesympatycznych stworzeń jakimi są Morsy.Niezwłocznie po przyjeździe, jeszcze tego samego wieczoru dokonaliśmy małej ekspansji i nie mogło się obejść bez kąpieli:
Następnego już dnia po wspólnym przemarszu ulicami miasta Augustów nad rzekę Netta już oficjalnie dokonaliśmy zaboru części rzeczki:
No i oczywiście najważniejsza rzecz,dla której przyjechaliśmy do Augustowa, to kąpiel w rzece :-)Chwilka na przygotowanie do wejścia, niestety zapomniałem krawata:-)Czas do wody, zaznaczyć swój teren swoją obecnością i zarazić innych do wejścia :-)
Niestety wszystko co dobre ma swój koniec, po kąpieli i rozgrzewce grzańcem przy ognisku
Krótkim pożegnaniem z Morsem Ełckiego klubu
Trzeba było wrócić do ciepłego domu, gdzie w ciszy i spokoju będę ładował baterię na kolejną kąpiel już w czwartek w spienionych, morskich falach naszego Bałtyku.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie oraz zapraszam na kąpiele :-)
Następnego już dnia po wspólnym przemarszu ulicami miasta Augustów nad rzekę Netta już oficjalnie dokonaliśmy zaboru części rzeczki:
No i oczywiście najważniejsza rzecz,dla której przyjechaliśmy do Augustowa, to kąpiel w rzece :-)Chwilka na przygotowanie do wejścia, niestety zapomniałem krawata:-)Czas do wody, zaznaczyć swój teren swoją obecnością i zarazić innych do wejścia :-)
Niestety wszystko co dobre ma swój koniec, po kąpieli i rozgrzewce grzańcem przy ognisku
Krótkim pożegnaniem z Morsem Ełckiego klubu
Trzeba było wrócić do ciepłego domu, gdzie w ciszy i spokoju będę ładował baterię na kolejną kąpiel już w czwartek w spienionych, morskich falach naszego Bałtyku.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie oraz zapraszam na kąpiele :-)
piątek, 28 stycznia 2011
Nowy rekord życiowy :-)
Witam wszystkich czasem tutaj zaglądających, czytających i nie komentujących. Jestem ostatnio w słabej kondycji psychicznej i tylko dzięki tym spotkaniom z kolegami w czwartki, soboty i niedziele jeszcze się nie rozpadłem. Kąpiele w zimnej, morskiej wodzie naprawdę czynią cuda, nie wspominając o satysfakcji, którą czerpię po przebiegnięciu coraz to większej ilości kilometrów. Dzisiaj(o tej porze to już raczej wczoraj) dokładnie pokonałem 21,6 Km i cieszę się z tego jak dziecko. Większość z Was powie z pewnością "tylko 21,6 Km ?" Dla mnie to wielki sukces ponieważ nigdy wcześniej nie biegałem. Muszę jednak przyznać, że to w dużej mierze zasługa kolegi Piotrka, o którym pisałem wcześniej, że przygotowuje się do maratonu oraz grupki nielicznych prawdziwych przyjaciół. Bardzo mnie dopinguje i mobilizuje bieganie w jego towarzystwie oraz podziw wspomnianych przyjaciół. Oczywiście tradycyjnie już po biegu wchodzimy do naszego, Kochanego Bałtyku, aby dać upust naszej energii i naładować baterie organizmu na kolejne dni.
Zacząłem pisać tego bloga, aby przekonać się co inni myślą o tak ekstremalnym spędzaniu wolnego czasu oraz przekonać się, co inni ludzie sądzą o podobnych wariatach do mnie, którzy zażywają kąpieli zimową porą. Nie musicie się obawiać,zniosę nawet największą krytykę.
Zacząłem pisać tego bloga, aby przekonać się co inni myślą o tak ekstremalnym spędzaniu wolnego czasu oraz przekonać się, co inni ludzie sądzą o podobnych wariatach do mnie, którzy zażywają kąpieli zimową porą. Nie musicie się obawiać,zniosę nawet największą krytykę.
niedziela, 23 stycznia 2011
Zwariowany Weekend :-)
Witam wszystkich obserwatorów, tych oficjalnych i ukrytych. Ten weekend spędziłem z rodzinką w rodzinnych stronach. Oczywiście nie mogło zabraknąć kąpieli. Niestety z braku chętnych do wykonywania zdjęć pozwolę sobie zamieścić kilka z mojego archiwum.Tradycyjnie już oczywiście w kąpieli towarzyszył mi niezłomny Bartek
Jak już wspomniałem, zdjęcia są archiwalne, w rzeczywistości mieliśmy wykuty troszeczkę większy otwór, tak, że mieściliśmy się w nim obaj bezproblemowo. Bartek dzielnie trwa przy swoim postanowieniu i regularnie czerpie przyjemność z zimowych kąpieli i jak do tej pory nie choruje:-) Dołączam również moje zdjęcia, aby po raz kolejny udowodnić, że kąpiel w zimnej wodzie jest tylko przyjemnością:-)
A teraz coś zupełnie innego i nie związanego z morsowaniem. Jest u nas na Kociewiu taki zwyczaj, że przebieramy się na wesoło aby jeszcze przed oczepinami na weselu wejść na salę i zabawiać gości. Różnie nazywają takich jak my. W niektórych regionach mówią po prostu przebierańcy, spotkałem się również z nazwą "Dziady" , a na Kociewiu mówią na nas "Maszki" Jest to obyczaj, który zanika a dzisiejsza młodzież nawet nie wie o czym ja tu piszę. Ludzie zamykają się przed innymi w swoich domach, a w dobie komputerów i internetu zaczyna brakować miejsca na zwykłą życzliwość i żarty. Są jednak jeszcze tacy ludzie, którzy nie zamykają się przed innymi, a swoją otwartością wręcz zarażają innych. Właśnie z takimi przyjaciółmi byliśmy na weselu, a poniżej zamieszczam kilka zdjęć z przygotowań.


Jeszcze raz wszystkich pozdrawiam, zachęcam do zimnych kąpieli i dużo uśmiechu. Na zakończenie dodam tylko, że było nas czworo wariatów.Była z nami jeszcze jedna sympatyczna koleżanka, której niestety w zamieszaniu przygotowań nie udało się uchwycić profesjonalnym okiem foto obiektywu.
Jak już wspomniałem, zdjęcia są archiwalne, w rzeczywistości mieliśmy wykuty troszeczkę większy otwór, tak, że mieściliśmy się w nim obaj bezproblemowo. Bartek dzielnie trwa przy swoim postanowieniu i regularnie czerpie przyjemność z zimowych kąpieli i jak do tej pory nie choruje:-) Dołączam również moje zdjęcia, aby po raz kolejny udowodnić, że kąpiel w zimnej wodzie jest tylko przyjemnością:-)
A teraz coś zupełnie innego i nie związanego z morsowaniem. Jest u nas na Kociewiu taki zwyczaj, że przebieramy się na wesoło aby jeszcze przed oczepinami na weselu wejść na salę i zabawiać gości. Różnie nazywają takich jak my. W niektórych regionach mówią po prostu przebierańcy, spotkałem się również z nazwą "Dziady" , a na Kociewiu mówią na nas "Maszki" Jest to obyczaj, który zanika a dzisiejsza młodzież nawet nie wie o czym ja tu piszę. Ludzie zamykają się przed innymi w swoich domach, a w dobie komputerów i internetu zaczyna brakować miejsca na zwykłą życzliwość i żarty. Są jednak jeszcze tacy ludzie, którzy nie zamykają się przed innymi, a swoją otwartością wręcz zarażają innych. Właśnie z takimi przyjaciółmi byliśmy na weselu, a poniżej zamieszczam kilka zdjęć z przygotowań.


Jeszcze raz wszystkich pozdrawiam, zachęcam do zimnych kąpieli i dużo uśmiechu. Na zakończenie dodam tylko, że było nas czworo wariatów.Była z nami jeszcze jedna sympatyczna koleżanka, której niestety w zamieszaniu przygotowań nie udało się uchwycić profesjonalnym okiem foto obiektywu.
czwartek, 20 stycznia 2011
Czwartkowe Spotkania biegaczy
Witam:-)
Dzisiaj, tradycyjnie spotkaliśmy się na biegi czwartkowe. Spotkanie odbyło się tradycyjnie o godz.19.00 w Gdyni na bulwarze w kilkuosobowej grupce. Wszystko by się odbyło normalnie gdyby nie genialny pomysł kolegi Piotrka, który przygotowuje się do maratonu. Otóż wymyślił sobie, że spotkamy się wcześniej i dla rozgrzewki przebiegniemy sobie 12 kilometrów dla rozgrzewki, a resztę (6 kilometrów) dokręcimy sobie wspólnie z grupą. Pierwsze 12 kilometrów były zupełnie spokojne, ale tempo kolejnych 6 było zawrotne, jak dla mnie. Jak już wspomniałem, Piotrek biega z tymi wszystkimi cudami, które mierzą dystans, tętno oraz tempo z jakim pokonujemy dany dystans. Wyszło nam, że kilometr pokonywaliśmy średnio w czasie 5 minut, a to jak do tej pory jest dla mnie tempo krytyczne. Po rozgrzewce, też już tradycyjnie, zakończyliśmy wspólny bieg kąpielą w zburzonej otchłani morskich fal naszego Bałtyku.
Dzisiaj, tradycyjnie spotkaliśmy się na biegi czwartkowe. Spotkanie odbyło się tradycyjnie o godz.19.00 w Gdyni na bulwarze w kilkuosobowej grupce. Wszystko by się odbyło normalnie gdyby nie genialny pomysł kolegi Piotrka, który przygotowuje się do maratonu. Otóż wymyślił sobie, że spotkamy się wcześniej i dla rozgrzewki przebiegniemy sobie 12 kilometrów dla rozgrzewki, a resztę (6 kilometrów) dokręcimy sobie wspólnie z grupą. Pierwsze 12 kilometrów były zupełnie spokojne, ale tempo kolejnych 6 było zawrotne, jak dla mnie. Jak już wspomniałem, Piotrek biega z tymi wszystkimi cudami, które mierzą dystans, tętno oraz tempo z jakim pokonujemy dany dystans. Wyszło nam, że kilometr pokonywaliśmy średnio w czasie 5 minut, a to jak do tej pory jest dla mnie tempo krytyczne. Po rozgrzewce, też już tradycyjnie, zakończyliśmy wspólny bieg kąpielą w zburzonej otchłani morskich fal naszego Bałtyku.
niedziela, 16 stycznia 2011
Rekord Życiowy
Witam wszystkich tu zaglądających a niekomentujących. Dzisiaj po raz kolejny, ale na pewno nie ostatni będę namawiał do kąpieli zimowych. Sam na własnej skórze odczuwam pozytywne aspekty morsowania. Dzięki kolegom zacząłem biegać dla rozgrzewki, a to bieganie przeradza się sukcesywnie w walkę z własnymi słabościami. Słabościami dlatego, że nigdy wcześniej nie pokonywałem takich dystansów, które pokonuję w tej chwili. Wczoraj na ten przykład pokonałem swój rekord życiowy bo za taki uważam przebiegnięcie 18 kilometrów z małym ogonkiem, a podejrzewam że na tym się nie skończy:-) Sami więc widzicie dobre strony i zalety kąpieli w lodowatej wodzie. Osobiście relaksują mnie te kąpiele, staram się zostawić w wodzie wszelkie smutki, żale, złość i złe samopoczucie. Po wyjściu z wody czuję spokój wewnętrzny i relaks całego organizmu. Ale dopóki sami nie spróbujecie, to się o tym nie przekonacie:-)
wtorek, 11 stycznia 2011
WOŚP IX Finał
Jak zapewne wszyscy już wiedzą, Jurek Owsiak i tym razem stanął na wysokości zadania, ale nic by nie zdziałał bez nas, wszystkich ludzi dobrej woli. Dziękujmy Jurkowi za tak wielkie i bezinteresowne zaangażowanie. Tacy ludzie jak Jurek Owsiak są dzisiaj na wagę złota. Solidaryzując się z Jurkiem i Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, nie mogło zabraknąć i nas-Morsów z Gdyni. Kilkunastoosobową grupą zebraliśmy się na plaży miejskiej i naszą obecnością wyraziliśmy nasze poparcie dla słusznej sprawy.
Swoją obecnością mogliśmy oddać hołd ludziom, którzy potrafią zrobić tak niewiele, a jednocześnie tak dużo dla innych ludzi. Jak zwykle trzymałem się z dala od tłumu:
Jak to mówi przysłowie: ostatni pierwszymi będą :-). Aura nam nie dopisała, ponieważ termometry w tym dniu wskazywały temperaturę dodatnią, ale jak zwykle przy kąpielach zimowych, tak i tym razem humory nam dopisywały
Powyższe zdjęcia najbardziej oddają atmosferę panującą tego dnia, ale i również potwierdzają fakt pozytywnego wpływu zimnych kąpieli na samopoczucie oraz ogólny stan zdrowia organizmu. Ale miało być o WOŚP, na plaży nie byliśmy oczywiście jedynymi osobami dobrej woli, którzy się solidaryzowali z Jurkiem Owsiakiem. Za symboliczny datek można było popływać amfibiami, a na lądzie również było nie mniej atrakcji niż na morzu.
Po zakończonej powodzeniem kąpieli, nic nam nie pozostało jak tylko zebrać swoje zabawki
i tradycyjnie z uśmiechem na twarzach rozejść się do domku
Swoją obecnością mogliśmy oddać hołd ludziom, którzy potrafią zrobić tak niewiele, a jednocześnie tak dużo dla innych ludzi. Jak zwykle trzymałem się z dala od tłumu:
Jak to mówi przysłowie: ostatni pierwszymi będą :-). Aura nam nie dopisała, ponieważ termometry w tym dniu wskazywały temperaturę dodatnią, ale jak zwykle przy kąpielach zimowych, tak i tym razem humory nam dopisywały
Powyższe zdjęcia najbardziej oddają atmosferę panującą tego dnia, ale i również potwierdzają fakt pozytywnego wpływu zimnych kąpieli na samopoczucie oraz ogólny stan zdrowia organizmu. Ale miało być o WOŚP, na plaży nie byliśmy oczywiście jedynymi osobami dobrej woli, którzy się solidaryzowali z Jurkiem Owsiakiem. Za symboliczny datek można było popływać amfibiami, a na lądzie również było nie mniej atrakcji niż na morzu.
Po zakończonej powodzeniem kąpieli, nic nam nie pozostało jak tylko zebrać swoje zabawki
i tradycyjnie z uśmiechem na twarzach rozejść się do domku
sobota, 8 stycznia 2011
Kolejna Kąpiel:-)
Witam wszystkich czytających, którzy jeszcze nie umarli z nudów, czytając moje osobiste przemyślenia dotyczące Zimowych Kąpieli. Dzisiaj, po kolejnej rozgrzewce - jak kolega Piotrek nazywa pokonanie dystansu 16 kilometrów - pełni zapału skorzystaliśmy z morskiej kąpieli dzięki uprzejmości naszego Neptuna:-) Nawet nie wiecie, jaka to radość, zregenerować swoje jakże nie doskonałe ciało w zimnej, morskiej wodzie naszego Bałtyku. Samego uczucia wejścia do wody po takim dystansie nie da się opisać słowami, to trzeba po prostu przetestować na własnej skórze. Dzisiaj nie były sprzyjające warunki do kąpieli: temperatura powietrza +5 a wody podobnie, nic szczególnego :-) Ponownie zachęcam gorąco, wszystkich czytających tego bloga do skorzystania z zimnej, morskiej kąpieli:-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)























