Witam Was moi drodzy czytelnicy:-)Wiem, że powiało tutaj nudą ale czasami nie nadążam z wszystkim. Dzisiaj zwięźle i na temat. W niedzielę jedziemy z kolegami oraz koleżankami do Wałcza na I Wałecki Bieg Filmowy, którego dystans wynosi 9,999 Km :-)Jak nietrudno się domyśleć trwają zatem intensywne przygotowania do tego biegu. Wiem że Was zaniedbuję ale liczę na wyrozumiałość. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i trzymajcie za mnie kciuki:-)
I na pożegnanie mała focia :-)
środa, 13 lipca 2011
poniedziałek, 4 lipca 2011
XXI Międzynarodowy Bieg po plaży-Jarosławiec 2011
Witam Moich drogich czytelników oraz wszystkich, którzy tutaj czasem zaglądają. Jeszcze raz dziękuję za to, że jesteście, że poświęcacie chwilę na przeczytanie tego bloga i za komentarze, które zawsze się pojawiają.Komentarze to bardzo miły objaw, pewnego rodzaju sympatii i poparcia jednocześnie,który utwierdza mnie w przekonaniu prowadzenia tego bloga "Morsowego" Niestety ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe i nieodpowiednią porę, lekko musiałem przekwalifikować i bloga a jeszcze bardziej siebie. Tak moi drodzy, siebie też usiałem przeprogramować ponieważ nigdy nie byłem i nie jestem nadal zwolennikiem biegania. Pewnie pojawi się pytanie, skoro czegoś nie lubię to po co to robię? Dla siebie i na przekór sobie. Poniżej podaję stronę do artykułu, który zrobił na mnie bardzo piorunujące wrażenie: http://www.bieganie.pl/?show=1&cat=34&id=2890 Jest to prosta historia Eda Whitlocka ale sami poczytajcie, nie będę streszczał.
Teraz już przechodzę do konkretów, poniżej mój nowy nabytek przywieziony z Jarosławca, za udział oczywiście.
Poniżej już cały komplecik, który wchodził na wyprawkę biegową w Jarosławcu:-)
Pogoda zapowiadała się ciekawie, lekki deszcz i w miarę niska temperatura powietrza. Jednak o godzinie 11:00, kiedy ruszył wyścig, już nie było tak cudownie. Przestało padać i do tego zaczęło się przebijać słoneczko. Wyścig był na dystansie 15 kilometrów z czego 6 kilometrów przebiegało plażą :-)Poniżej kilka zdjęć z przygotowań do biegu:
A będąc oczywiście nad morzem nie mogło tez zabraknąć i tego zdjęcia na tle morskich otchłani:-)
Jak już wspomniałem, start nastąpił punktualnie o godz.11:00 i trasa wiodła uliczkami Jarosławca aby po ok 2-3 kilometrach wyprowadzić nas na plażę. Był to mój pierwszy start na takim odcinku i tak nietypowej trasie. Pokonanie 15 kilometrów w takich warunkach zajęło mi 1 godzinę 11 minut i 48 sekund :-)
Oczywiście po biegu nie mogł tez zabraknąć kąpieli:-)
Jeszcze jedno zdjęcie z misiem
I na tym czas zakończyć:-) Życzę Wam miłej lektury i zapraszam na kolejne sprawozdania:-)Już za dwa tygodnie wybieram się do Wałcza na I Wałecki bieg filmowy na dystansie 1o Kilometrów:-)Oczywiście do tego czasu muszę się przygotowywać, aby nie wyjść z formy:-)
Teraz już przechodzę do konkretów, poniżej mój nowy nabytek przywieziony z Jarosławca, za udział oczywiście.
Poniżej już cały komplecik, który wchodził na wyprawkę biegową w Jarosławcu:-)
Pogoda zapowiadała się ciekawie, lekki deszcz i w miarę niska temperatura powietrza. Jednak o godzinie 11:00, kiedy ruszył wyścig, już nie było tak cudownie. Przestało padać i do tego zaczęło się przebijać słoneczko. Wyścig był na dystansie 15 kilometrów z czego 6 kilometrów przebiegało plażą :-)Poniżej kilka zdjęć z przygotowań do biegu:
A będąc oczywiście nad morzem nie mogło tez zabraknąć i tego zdjęcia na tle morskich otchłani:-)
Jak już wspomniałem, start nastąpił punktualnie o godz.11:00 i trasa wiodła uliczkami Jarosławca aby po ok 2-3 kilometrach wyprowadzić nas na plażę. Był to mój pierwszy start na takim odcinku i tak nietypowej trasie. Pokonanie 15 kilometrów w takich warunkach zajęło mi 1 godzinę 11 minut i 48 sekund :-)
Oczywiście po biegu nie mogł tez zabraknąć kąpieli:-)
Jeszcze jedno zdjęcie z misiem
I na tym czas zakończyć:-) Życzę Wam miłej lektury i zapraszam na kolejne sprawozdania:-)Już za dwa tygodnie wybieram się do Wałcza na I Wałecki bieg filmowy na dystansie 1o Kilometrów:-)Oczywiście do tego czasu muszę się przygotowywać, aby nie wyjść z formy:-)
niedziela, 3 lipca 2011
Nic Ciekawego :-)
Witam Moich Szanownych czytelników, którzy z uporem śledzą mojego bloga. Jedni bardziej są zaangażowani inni mniej, a z pewnością są i tacy, którzy znaleźli się tutaj zupełnie przypadkiem lub zainteresowało ich na przykład co robią Morsy latem. Tego ostatniego pytania wcale sobie nie wymyśliłem lecz posłyszałem na jednym z treningów biegowych. Gdy ćwiczyliśmy sobie spokojnie gimnastykę rozciągającą mamusia a spacerze zapewne zapytała swego malucha "Co ten Pan ma napisane na plecach?" Dziecko na to "Morsy Gdyńskie" a mamusia na to do swej pociechy odpowiada : widzisz teraz synku co morsy robią Latem" Tan nas rozbawiła tą odpowiedzią że wszyscy przestaliśmy ćwiczyć i zaczęliśmy tłumaczyć dziecku, że sport to zdrowie:-)Ale to tak na marginesie, nie będę Was zanudzał dzisiaj, a tylko przedstawię krótką, zdjęciową kronikę z naszych wspólnych treningów.
Jak już niejednokrotnie wspominałem, nasze treningi nie polegają tylko na samym bieganiu aby przestępować bezmyślnie z nogi na nogę, dlatego co jakiś czas zamieszczam tego dowody. Ćwiczenia w jednym z tych pięknych, słonecznych, letnich dni. Spokojnie wykonywaliśmy jedno z ćwiczeń i nic szczególnego się nie działo, tylko lekko zaczął wiać wiaterek...
A już w ciągu kilku sekund wyglądało tak jak na zamieszczonym obok zdjęciu :-)Powiedzcie sami, czy chociażby dla przeżycia tak cudownych chwil nie warto biegać? Ten jeden, jedyny raz mieliśmy połączone trzy wspaniałe rzeczy, ćwiczenia, bieganie oraz kąpiel:-) Dla przeżycia tak cudownej chwili, naprawdę warto zacząć biegać:-)
Aby nie było, że ja sam tylko zwariowałem na punkcie biegania i zmyślam Wam tutaj jakieś niestworzone historie, to pozwoliłem sobie zamieścić kolejne zdjęcie kilka minut po ćwiczeniach:-) Już byliśmy cali mokrzy i chwilę schowaliśmy się w kinie, aby po największej ulewie wyjść ponownie na deszcz i pokazać, że biegamy w każdych warunkach pogodowych:-)
Kolejne i już ostatnie zdjęcie z tego wspaniałego treningu obrazuje, że jako morsy ćwiczymy również we wszystkich nam dostępnych akwenach wodnych, nawet tych wybudowanych przez człowieka. Wielokrotnie biegamy wokół tej fontanny ale tylko w tym dniu odważyliśmy się do niej wejść, ponieważ wiedzieliśmy, że po takim deszczu żadnych służb mundurowych nie będzie
Żeby nie było pomówień, że nic innego nie robię niż bieganie, to zamieszczam również kilka dowodów na wychowywanie syna:-) Obok zamieszczam zdjęcie z naszych wspólnych spacerów rowerowych. Pragnę tylko nadmienić iż, Kacper wykonał ze mną 10-cio kilometrowy trening i nie ma się co dziwić z jego miny. Dodam również z małą satysfakcją, że jemu te nasze wspólne spacerki bardzo się podobają mimo ogromnego wysiłku jak na takie dziecko:-)
A powyżej kilka zdjęć z ostatnich spotkań zabawowo - treningowych i to na tyle dzisiaj. Teraz zmykam już na zawody w Jarosławcu, o których wspominałem wcześniej i małe wyjaśnienie. Posta zacząłem pisać wczoraj(sobota)lecz mała awaria zasilania przerwała ten mój niecny czyn:-)
Trzymajcie za mnie kciuki :-)
Jak już niejednokrotnie wspominałem, nasze treningi nie polegają tylko na samym bieganiu aby przestępować bezmyślnie z nogi na nogę, dlatego co jakiś czas zamieszczam tego dowody. Ćwiczenia w jednym z tych pięknych, słonecznych, letnich dni. Spokojnie wykonywaliśmy jedno z ćwiczeń i nic szczególnego się nie działo, tylko lekko zaczął wiać wiaterek...
A już w ciągu kilku sekund wyglądało tak jak na zamieszczonym obok zdjęciu :-)Powiedzcie sami, czy chociażby dla przeżycia tak cudownych chwil nie warto biegać? Ten jeden, jedyny raz mieliśmy połączone trzy wspaniałe rzeczy, ćwiczenia, bieganie oraz kąpiel:-) Dla przeżycia tak cudownej chwili, naprawdę warto zacząć biegać:-)
Aby nie było, że ja sam tylko zwariowałem na punkcie biegania i zmyślam Wam tutaj jakieś niestworzone historie, to pozwoliłem sobie zamieścić kolejne zdjęcie kilka minut po ćwiczeniach:-) Już byliśmy cali mokrzy i chwilę schowaliśmy się w kinie, aby po największej ulewie wyjść ponownie na deszcz i pokazać, że biegamy w każdych warunkach pogodowych:-)
Kolejne i już ostatnie zdjęcie z tego wspaniałego treningu obrazuje, że jako morsy ćwiczymy również we wszystkich nam dostępnych akwenach wodnych, nawet tych wybudowanych przez człowieka. Wielokrotnie biegamy wokół tej fontanny ale tylko w tym dniu odważyliśmy się do niej wejść, ponieważ wiedzieliśmy, że po takim deszczu żadnych służb mundurowych nie będzie
Żeby nie było pomówień, że nic innego nie robię niż bieganie, to zamieszczam również kilka dowodów na wychowywanie syna:-) Obok zamieszczam zdjęcie z naszych wspólnych spacerów rowerowych. Pragnę tylko nadmienić iż, Kacper wykonał ze mną 10-cio kilometrowy trening i nie ma się co dziwić z jego miny. Dodam również z małą satysfakcją, że jemu te nasze wspólne spacerki bardzo się podobają mimo ogromnego wysiłku jak na takie dziecko:-)
A powyżej kilka zdjęć z ostatnich spotkań zabawowo - treningowych i to na tyle dzisiaj. Teraz zmykam już na zawody w Jarosławcu, o których wspominałem wcześniej i małe wyjaśnienie. Posta zacząłem pisać wczoraj(sobota)lecz mała awaria zasilania przerwała ten mój niecny czyn:-)
Trzymajcie za mnie kciuki :-)
niedziela, 26 czerwca 2011
Treningu Ciąg dalszy:-)
Witam wszystkich pasjonatów zimnych kąpieli i nie tylko:-)Bardzo serdecznie dziękuję że jesteście bo to jest moim głównym motorem napędowym do pisania tego bloga. Nie spodziewałem się, że ktoś to będzie czytał:-)Blog miał być morsowy i taki będzie ale ze względu na nieodpowiednią porę roku chwilowo musiałem znaleźć temat zastępczy czyli kształcenie formy celem gotowości do nadejścia Kochanej zimy:-)
Ostatnio bieganie stało się tak rozpowszechnioną formą kształcenia swojego ducha, że przechodzi ludzkie pojęcie. Czy to słońce tak wpływa na ludzi negatywnie aby biegać w pełnych promieniach słonecznych? W tej chwili od dłuższego czasu bieganie jest szczególnie promowane poprzez program Polska biega, biegam bo lubię i takie tam inne slogany:-)Najlepsza jest jednak reklama, która od jakiegoś czasu pojawia się na bilbordach "Nie biegam bo nie muszę" reklamuje to szczupła panienka, która zapewne zastanawia się nad zjedzeniem jednej kromki chleba czy aby nie przytyje. Typowy plastik, jak to się mówi o takich panienkach. Reklama jak sama nazwa mówi, ma coś reklamować i tym czymś jest pewien specyfik S------N, który nie ma nic wspólnego z bieganiem sportowym i zapewne wśród kampanii biegowej rozpowszechnionej w całej Polsce jest w tej chwili na Topie.
Ale już nie zaprzątajmy sobie głowy głupawymi reklamami i przejdźmy do konkretów:-) Jak wspominałem w poprzednim poście, kolega namówił mnie do uczestnictwa w biegu na XXI międzynarodowy bieg po plaży, którego dystans wynosi 15 km. Jego specyfikę wyjaśnia już jego nazwa, czyli bieg po piasku w żarzącym słońcu:-) Mam tylko nadzieję, że uda mi się jakoś ukończyć ten bieg w jakimś rozsądnym czasie:-)
W minioną niedzielę oraz poniedziałek biegałem właśnie pod patronatem tej ogólnopolskiej promowanej kampanii Polska Biega ale i nie tylko biegamy, jest również czas na relaks i odpoczynek co przedstawia poniższe zdjęcie:-)
Jesteśmy tak dużą i medialną grupą, że nawet kadr w filmie przypadł nam w udziale, z którego oczywiście skorzystaliśmy:-)
Właśnie poprzez taką promocję biegania na skalę ogólnopolską dowiedziałem się, że bieganie nie polega tylko na bezmyślnym stawianiu kroków i przemieszczaniu się z punktu A do punktu B. Trening biegowy składa się również z różnorodnych ćwiczeń poprzedzających bieganie, aby przygotować mięśnie do wysiłku, oraz bezpośrednio po biegu aby je z kolei odprężyć:-)
Wtorek również spędziłem biegowo z fantastyczną grupą biegamyrazem.pl, od której sporo się nauczyłem i nadal uczę. Nowością jest środa, którą postanowiłem przeznaczyć już od jakiegoś czasu na trening leśny wraz z MarioPiekario grupy BR. Ostatnio gawędząc sobie o różnych ciekawostkach przebiegliśmy sobie małe 14 kilometrów:-) W czwartek ze względu na święto kościelne, wieczorny trening był odwołany, ale postanowiliśmy w kilka osób pobiec sobie laskiem oraz nadmorskimi alejkami i tak sobie biegnąc liczniki wyśpiewały 20 km. Zdążyłem jeszcze na procesję:)A dodatkowo wieczorkiem ruszyłem jeszcze ze Szwagrem na małe 5 km bo zachciało mu się biegania:-)Dzisiaj, a właściwie to już wczoraj, również rekreacyjnie pobiegłem sobie do lasu aby wybiec na nogach lekkie 10 km. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem, ale sam jestem pod wrażeniem, jak bieganie zmieniło mój dotychczasowy światopogląd:-) Żegnam Was serdecznie i zmykam spać bo rano kolejny niedzielny trening:-)
Ostatnio bieganie stało się tak rozpowszechnioną formą kształcenia swojego ducha, że przechodzi ludzkie pojęcie. Czy to słońce tak wpływa na ludzi negatywnie aby biegać w pełnych promieniach słonecznych? W tej chwili od dłuższego czasu bieganie jest szczególnie promowane poprzez program Polska biega, biegam bo lubię i takie tam inne slogany:-)Najlepsza jest jednak reklama, która od jakiegoś czasu pojawia się na bilbordach "Nie biegam bo nie muszę" reklamuje to szczupła panienka, która zapewne zastanawia się nad zjedzeniem jednej kromki chleba czy aby nie przytyje. Typowy plastik, jak to się mówi o takich panienkach. Reklama jak sama nazwa mówi, ma coś reklamować i tym czymś jest pewien specyfik S------N, który nie ma nic wspólnego z bieganiem sportowym i zapewne wśród kampanii biegowej rozpowszechnionej w całej Polsce jest w tej chwili na Topie.
Ale już nie zaprzątajmy sobie głowy głupawymi reklamami i przejdźmy do konkretów:-) Jak wspominałem w poprzednim poście, kolega namówił mnie do uczestnictwa w biegu na XXI międzynarodowy bieg po plaży, którego dystans wynosi 15 km. Jego specyfikę wyjaśnia już jego nazwa, czyli bieg po piasku w żarzącym słońcu:-) Mam tylko nadzieję, że uda mi się jakoś ukończyć ten bieg w jakimś rozsądnym czasie:-)
W minioną niedzielę oraz poniedziałek biegałem właśnie pod patronatem tej ogólnopolskiej promowanej kampanii Polska Biega ale i nie tylko biegamy, jest również czas na relaks i odpoczynek co przedstawia poniższe zdjęcie:-)
Jesteśmy tak dużą i medialną grupą, że nawet kadr w filmie przypadł nam w udziale, z którego oczywiście skorzystaliśmy:-)
Właśnie poprzez taką promocję biegania na skalę ogólnopolską dowiedziałem się, że bieganie nie polega tylko na bezmyślnym stawianiu kroków i przemieszczaniu się z punktu A do punktu B. Trening biegowy składa się również z różnorodnych ćwiczeń poprzedzających bieganie, aby przygotować mięśnie do wysiłku, oraz bezpośrednio po biegu aby je z kolei odprężyć:-)
Wtorek również spędziłem biegowo z fantastyczną grupą biegamyrazem.pl, od której sporo się nauczyłem i nadal uczę. Nowością jest środa, którą postanowiłem przeznaczyć już od jakiegoś czasu na trening leśny wraz z MarioPiekario grupy BR. Ostatnio gawędząc sobie o różnych ciekawostkach przebiegliśmy sobie małe 14 kilometrów:-) W czwartek ze względu na święto kościelne, wieczorny trening był odwołany, ale postanowiliśmy w kilka osób pobiec sobie laskiem oraz nadmorskimi alejkami i tak sobie biegnąc liczniki wyśpiewały 20 km. Zdążyłem jeszcze na procesję:)A dodatkowo wieczorkiem ruszyłem jeszcze ze Szwagrem na małe 5 km bo zachciało mu się biegania:-)Dzisiaj, a właściwie to już wczoraj, również rekreacyjnie pobiegłem sobie do lasu aby wybiec na nogach lekkie 10 km. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem, ale sam jestem pod wrażeniem, jak bieganie zmieniło mój dotychczasowy światopogląd:-) Żegnam Was serdecznie i zmykam spać bo rano kolejny niedzielny trening:-)
środa, 22 czerwca 2011
Powrót syna Marnotrawnego:-)
Witam wszystkich po "krótkiej" nieobecności:-)Była tak krótka, że z pewnością nit nie zauważył mojego nagłego i tajemniczego zniknięcia:-)Było to spowodowane awarią modemu od internetu. Teraz już wróciłem i bardzo serdecznie Was przepraszam za tak długą absencję. Dołożę wszelkich starań aby więcej się taka sytuacja nie powtórzyła. Wiem że podczas mojej nieobecności sporo ciekawych rzeczy powstało i postaram się je wszystkie docenić w najbliższych dniach:-)
Jak Wam wiadomo, teraz ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe Mors-owanie musiałem chwilowo zawiesić i zająć się inną, kreatywną i bardzo zdrową dziedziną sportową jaką jest bieganie.
W dniu 18 czerwca ukończyłem mój kolejny bieg na 10 kilometrów z czasem 42:50, aby zobrazować sytuację to zająłem 189 miejsce na 1077 startujących. Jest to mój drugi start na takim dystansie od kiedy zacząłem traktować bieganie jako drugie hobby. Jestem zadowolony z tego wyniku a co najważniejsze poprawiłem czas z Biegu Europejskiego co mi daje satysfakcję i motywację do dalszych treningów. Poniżej moje kolejne trofeum.
W ramach pakietu startowego otrzymałem również koszulkę z pamiątkowym opisem, która ma obecnie i będzie miała w przyszłości dla mnie wartość bezcenną:-)
Poniżej również kilka zdjęć z już historycznego biegu:-)
A poniżej jeszcze rewers koszulki, który wszystko wyjaśnia.
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i zapraszam na kolejne odsłony, w których będę uwieczniał przygotowania do kolejnego startu w zawodach, który planuję w Jarosławcu na dystansie 15 kilometrów z czego 7 po plaży :-)
Jak Wam wiadomo, teraz ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe Mors-owanie musiałem chwilowo zawiesić i zająć się inną, kreatywną i bardzo zdrową dziedziną sportową jaką jest bieganie.
W dniu 18 czerwca ukończyłem mój kolejny bieg na 10 kilometrów z czasem 42:50, aby zobrazować sytuację to zająłem 189 miejsce na 1077 startujących. Jest to mój drugi start na takim dystansie od kiedy zacząłem traktować bieganie jako drugie hobby. Jestem zadowolony z tego wyniku a co najważniejsze poprawiłem czas z Biegu Europejskiego co mi daje satysfakcję i motywację do dalszych treningów. Poniżej moje kolejne trofeum.
W ramach pakietu startowego otrzymałem również koszulkę z pamiątkowym opisem, która ma obecnie i będzie miała w przyszłości dla mnie wartość bezcenną:-)
Poniżej również kilka zdjęć z już historycznego biegu:-)
A poniżej jeszcze rewers koszulki, który wszystko wyjaśnia.
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i zapraszam na kolejne odsłony, w których będę uwieczniał przygotowania do kolejnego startu w zawodach, który planuję w Jarosławcu na dystansie 15 kilometrów z czego 7 po plaży :-)
czwartek, 2 czerwca 2011
Krótki Trening Leśny:-)
Miło mi Was powitać Moi Drodzy czytelnicy i podziękować za Waszą obecność:-)Szczególnie dziękuję oczywiście wszystkim odważnym, którzy nie bacząc na grożące im niebezpieczeństwo, pozostawiają po sobie ślady w postaci miłych i sympatycznych komentarzy. Jestem na blogu od niedawna i nie sądziłem, że znajdą się chętni aby czytać moje "poważne" artykuły.
Ze względów techniczno - osobistych nie mogłem uczestniczyć w wtorkowym treningu razem z wspaniałą grupą biegamyrazem, dlatego musiałem nadrobić zaległy trening z Szanownym kolegą mariopiekario, który dotrzymał mi towarzystwa podczas indywidualnego treningu po już wcześniej opisanych ścieżkach leśnych. Mam nadzieję, że to był pierwszy taki wspólny trening leśny i troszeczkę dłuższy niż dotychczasowe, ale mam nadzieję, że nie ostatni:-) Wspólnie pokonaliśmy, gawędząc sobie o wspólnych doświadczeniach, jakieś 13 i pół kilometra w czasie spacerowym bo zajęło nam to 1 godzinę i 9 minut:-) Czas podaję oczywiście orientacyjnie, abyście mieli pogląd jak wygląda powolny powrót do formy biegowej:-)mariopiekario czyli Mariusz poważnie zastanawia się nad morsowaniem i będzie mi niezmiernie miło potowarzyszyć jemu podczas kąpieli morskich w tym cudownym okresie jakim jest nasza Kochana Zima:-) Ale do tego tematu powrócimy w odpowiednim, zimowym czasie:-)
Pogoda była wspaniała jak na warunki letnie, lekki wiatr i zachodzące słońce. Dodam tylko, że bieg zaczęliśmy ok godz.19:30 i dlatego były takie wspaniałe warunki do biegu:-) To tyle jeśli chodzi o trening z wczoraj już (środy), a poniżej umieściłem kilka zdjęć z poniedziałkowego treningu, który przebiegał pod patronatem hasła "Biegam bo lubię"
Nic mi więc innego nie pozostało jak tylko życzyć ciekawej lektury i regularnych odwiedzin na moim "Lodowym blogu" Jeszcze raz Wam wszystkim dziękuję za to, że jesteście i czasem tutaj zaglądacie:-):-):-)
Ze względów techniczno - osobistych nie mogłem uczestniczyć w wtorkowym treningu razem z wspaniałą grupą biegamyrazem, dlatego musiałem nadrobić zaległy trening z Szanownym kolegą mariopiekario, który dotrzymał mi towarzystwa podczas indywidualnego treningu po już wcześniej opisanych ścieżkach leśnych. Mam nadzieję, że to był pierwszy taki wspólny trening leśny i troszeczkę dłuższy niż dotychczasowe, ale mam nadzieję, że nie ostatni:-) Wspólnie pokonaliśmy, gawędząc sobie o wspólnych doświadczeniach, jakieś 13 i pół kilometra w czasie spacerowym bo zajęło nam to 1 godzinę i 9 minut:-) Czas podaję oczywiście orientacyjnie, abyście mieli pogląd jak wygląda powolny powrót do formy biegowej:-)mariopiekario czyli Mariusz poważnie zastanawia się nad morsowaniem i będzie mi niezmiernie miło potowarzyszyć jemu podczas kąpieli morskich w tym cudownym okresie jakim jest nasza Kochana Zima:-) Ale do tego tematu powrócimy w odpowiednim, zimowym czasie:-)
Pogoda była wspaniała jak na warunki letnie, lekki wiatr i zachodzące słońce. Dodam tylko, że bieg zaczęliśmy ok godz.19:30 i dlatego były takie wspaniałe warunki do biegu:-) To tyle jeśli chodzi o trening z wczoraj już (środy), a poniżej umieściłem kilka zdjęć z poniedziałkowego treningu, który przebiegał pod patronatem hasła "Biegam bo lubię"
Nic mi więc innego nie pozostało jak tylko życzyć ciekawej lektury i regularnych odwiedzin na moim "Lodowym blogu" Jeszcze raz Wam wszystkim dziękuję za to, że jesteście i czasem tutaj zaglądacie:-):-):-)
poniedziałek, 30 maja 2011
Biegam bo lubię :-)
Witam Was serdecznie i tym razem tak jak obiecałem piszę relację z moich kolejnych powolnych kroczków, które czynię w kierunku poprawy kondycji:-) Dzisiaj zgodnie z tradycją poniedziałkową, ćwiczyliśmy z grupą biegam bo lubię pod fachowym nadzorem specjalistów z dziedziny ruchowej czyli Iwony oraz Piotra Suchenia :-)
Dzisiaj spokojnie wyruszyliśmy bezpośrednio spod kontrastu w kierunku fontann i dalej w kierunku oceanarium aby tam wykonać kilka ćwiczeń rozciągających oraz uspokajających napięte mięśnie :-)Po krótkim wypoczynku powróciliśmy do Contrastu, pokonując w sumie ok 5 kilometrów:-) Jak zwykle o po każdym poniedziałkowym biegu, tak i tym razem dla tych, którzy wytrwali do końca czekała w nagrodę ciepła herbatka:-) Poniżej kilka zdjęć z wczorajszego treningu:-)
Na tym zakończę dzisiejszą, dziękując Wam wszystkim za odwiedziny oraz serdeczne komentarze:-)
Dzisiaj spokojnie wyruszyliśmy bezpośrednio spod kontrastu w kierunku fontann i dalej w kierunku oceanarium aby tam wykonać kilka ćwiczeń rozciągających oraz uspokajających napięte mięśnie :-)Po krótkim wypoczynku powróciliśmy do Contrastu, pokonując w sumie ok 5 kilometrów:-) Jak zwykle o po każdym poniedziałkowym biegu, tak i tym razem dla tych, którzy wytrwali do końca czekała w nagrodę ciepła herbatka:-) Poniżej kilka zdjęć z wczorajszego treningu:-)
Na tym zakończę dzisiejszą, dziękując Wam wszystkim za odwiedziny oraz serdeczne komentarze:-)
niedziela, 29 maja 2011
Powolny powrót :-)
Witajcie Szanowni czytelnicy. Tego posta obiecałem już wczoraj i bardzo Was za jego brak przeszkadzam. Jestem bardzo złym logistykiem jeśli chodzi organizację czasu i po prostu mi go brakowało. Dziękuję, że ktoś tu zagląda bo bez Was pisanie straciło by sens, jak już sygnalizowałem wcześniej. Jeśli Was jednak nie zanudzam to kontynuujmy tego bloga, który z Morsowego został już tylko z podpisu autora, czyli mnie:-)
Ale już piszę o konkretach czyli o dalszych treningach celem podtrzymania kondycji fizycznej, bo na psychiczną już dawno za późno :-):-):-)Jak wspomniałem muszę nadrobić zaległości, co przychodzi mi bardzo trudno. Wczoraj(sobota)wybrałem się na mały, 10 kilometrowy spacerek biegowy po lasku a co za tym idzie i górkach, które się w nim znajdują:-)Przyznaję się, że było ciężko aczkolwiek nie do przebycia, bo przecież jestem:-)Temperatura bardzo mi się daje we znaki i jeszcze nie wiem jak rozwiązać ten problem. Muszę skonsultować to z kolegami, którzy biegają dłużej, dłuższe dystanse i o każdej porze roku, a przecież późna wiosna i całe lato to sezon biegaczy oraz różnego rodzaju zawodów biegowych:-) Myślę, że agregat chłodzący na plecach załatwi sprawę w całości:-)
Dzisiaj mój pierwszy trening z grupą Gdyniabiega, przebiegł pomyślnie i nawet zakończył się kąpielą w morskich falach:-)Dzisiejszą dziesiątkę pokonałem już w miarę spokojnie, tradycyjnie z przerwą na gimnastykę rozciągającą i odprężającą mięśnie:-)
Chciałem jeszcze bardziej rozbudować ten dzisiejszy post, ale...ale nie chcę abyście pousypiali do końca. Dziękuję Wam serdecznie za obecność oraz wsparcie samym czytaniem.
Ale już piszę o konkretach czyli o dalszych treningach celem podtrzymania kondycji fizycznej, bo na psychiczną już dawno za późno :-):-):-)Jak wspomniałem muszę nadrobić zaległości, co przychodzi mi bardzo trudno. Wczoraj(sobota)wybrałem się na mały, 10 kilometrowy spacerek biegowy po lasku a co za tym idzie i górkach, które się w nim znajdują:-)Przyznaję się, że było ciężko aczkolwiek nie do przebycia, bo przecież jestem:-)Temperatura bardzo mi się daje we znaki i jeszcze nie wiem jak rozwiązać ten problem. Muszę skonsultować to z kolegami, którzy biegają dłużej, dłuższe dystanse i o każdej porze roku, a przecież późna wiosna i całe lato to sezon biegaczy oraz różnego rodzaju zawodów biegowych:-) Myślę, że agregat chłodzący na plecach załatwi sprawę w całości:-)
Dzisiaj mój pierwszy trening z grupą Gdyniabiega, przebiegł pomyślnie i nawet zakończył się kąpielą w morskich falach:-)Dzisiejszą dziesiątkę pokonałem już w miarę spokojnie, tradycyjnie z przerwą na gimnastykę rozciągającą i odprężającą mięśnie:-)
Chciałem jeszcze bardziej rozbudować ten dzisiejszy post, ale...ale nie chcę abyście pousypiali do końca. Dziękuję Wam serdecznie za obecność oraz wsparcie samym czytaniem.
piątek, 27 maja 2011
Kłopoty z Bloggerem
Witam Was bardzo serdecznie:-) Zanim jednak zacznę, muszę ponarzekać jak każdy facet, aby uzyskać odrobinę współczucia od Was:-)Żartuję oczywiście bo jesteście wspaniali choćby dlatego,że czytacie głupoty które tu wypisuję. Ale do rzeczy, najpierw nie mogłem się zalogować ale jak czytałem u Was to standard, a jak już się zalogowałem to została pusta dziura po Was czyli obserwujących mnie:-):-):-) Czytałem też o znikających postach, co mi się na szczęście nie przydarzyło jeszcze. Najważniejsze że jesteście a reszta jakoś pójdzie.
Niezmiernie mi przyjemnie oświadczyć, że w dniu dzisiejszym dokonano kolejnego, skomplikowanego zabiegu chirurgicznego do którego zaliczam zdjęcie szwów z V palca ręki prawej :-) Nareszcie mogłem sobie pohasać i rozciągnąć nogi po bezkresach lasku, którego zdjęcie umieściłem w poprzednim poście. Na początek dla rozgrzewki rozbiegałem nogi na odcinku ok 6 kilometrów:-)Ale jakie cudowne to uczucie móc biegać i jednocześnie podziwiać leśny pejzaż wokół. Dzisiaj już Was nie zanudzam a tylko tradycyjnie dziękuję za odwiedziny Wszystkim, zarówno komentującym jak i tym nieśmiałym, którzy boją się lub nie chcą zostawiać komentarzy:-) Do zobaczenia jutro po kolejnym treningu :-):-):-)
Niezmiernie mi przyjemnie oświadczyć, że w dniu dzisiejszym dokonano kolejnego, skomplikowanego zabiegu chirurgicznego do którego zaliczam zdjęcie szwów z V palca ręki prawej :-) Nareszcie mogłem sobie pohasać i rozciągnąć nogi po bezkresach lasku, którego zdjęcie umieściłem w poprzednim poście. Na początek dla rozgrzewki rozbiegałem nogi na odcinku ok 6 kilometrów:-)Ale jakie cudowne to uczucie móc biegać i jednocześnie podziwiać leśny pejzaż wokół. Dzisiaj już Was nie zanudzam a tylko tradycyjnie dziękuję za odwiedziny Wszystkim, zarówno komentującym jak i tym nieśmiałym, którzy boją się lub nie chcą zostawiać komentarzy:-) Do zobaczenia jutro po kolejnym treningu :-):-):-)
czwartek, 26 maja 2011
Oporny powrót do zdrowia :-)
Dobry wieczór mówię tym, którzy wytrwali do chwili obecnej nie zrażeni nudą jaka zawitała na tym blogu:-)Jestem tego świadom, że o mors-owaniu można pisać cały rok, ale cóż to ma za sens, skoro za oknem słońce i skwar:-) Pewnie jakimś wyjściem by było kupić zamrażarkę i tam spróbować ale nie mamy aż tak dużego mieszkania:-)
Wcześniej pisałem o mojej lekkiej przygodzie z chirurgią i miałem nadzieję, że dzisiaj już zakończy się ta historia. Jakże ja naiwny byłem, tak właśnie sądząc. Dzisiaj po godzinnym oczekiwaniu w przychodni na wizytę u ortopedy, która trwała niepełne 5 minut. Diagnoza lekarska była okrutna "będzie Pan żył" :-)Skierowanie do gabinetu zabiegowego, który już dzisiaj zamknięto i do jutra jeszcze mam szwy:-( Ale jak wiecie nie siedzę również bezczynnie w domu i tym razem to uwieczniłem telefonem, abym miał pamiątkę oraz głównie aby pochwalić się moim dzielnym synkiem, który mi towarzyszył podczas spaceru na rowerze:-)Poniżej kilka fotek, przepraszam za jakość ale to tylko telefon:-)
Na tym zakończę dzisiejsze sprawozdanie i myślę, że już jutro zaraz po zdjęciu szwów ruszę sobie w te laski aby rozruszać moje zwiotczałe mięśnie :-)
Jeszcze raz wszystkich pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny wszystkim, którzy tu zaglądają:-):-):-)
Wcześniej pisałem o mojej lekkiej przygodzie z chirurgią i miałem nadzieję, że dzisiaj już zakończy się ta historia. Jakże ja naiwny byłem, tak właśnie sądząc. Dzisiaj po godzinnym oczekiwaniu w przychodni na wizytę u ortopedy, która trwała niepełne 5 minut. Diagnoza lekarska była okrutna "będzie Pan żył" :-)Skierowanie do gabinetu zabiegowego, który już dzisiaj zamknięto i do jutra jeszcze mam szwy:-( Ale jak wiecie nie siedzę również bezczynnie w domu i tym razem to uwieczniłem telefonem, abym miał pamiątkę oraz głównie aby pochwalić się moim dzielnym synkiem, który mi towarzyszył podczas spaceru na rowerze:-)Poniżej kilka fotek, przepraszam za jakość ale to tylko telefon:-)
Na tym zakończę dzisiejsze sprawozdanie i myślę, że już jutro zaraz po zdjęciu szwów ruszę sobie w te laski aby rozruszać moje zwiotczałe mięśnie :-)
Jeszcze raz wszystkich pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny wszystkim, którzy tu zaglądają:-):-):-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































