Witam Was moich wiernych czytelników:-)Nie było mnie tutaj długo a to z powodu lenistwa wiosennego:-)Mamy już wiosnę i wszystko zaczyna już się budzić z zimowego snu. Trawka robi już się zielona i kwiatki zaczynają rozkwitać. Drzewka puszczają świeże pączki kwiatowe a nam Morsom pozostały tylko wspomnienia. Otrzymałem jeszcze kilka zdjęć z ostatniego wyjazdu do miejscowości Zawory, które chciałem opublikować aby zarazić Was radością, którą czerpiemy z kąpieli w zimnej Wodzie. Próbowałem zachęcić przyszłego Morsa do wejścia do wody i pokazałem Kacprowi Świat z perspektywy moich ramion.
Ze łzą w oku patrzyłem jak koleżanki i koledzy kąpią się w zimnej otchłani jeziora. Niestety miałem pod opieką Kacpra i tylko na chwilę mogłem wejść do wody
To tyle jeśli chodzi o wspomnienia z wyjazdu nad jeziorko. Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i bardzo gorąco:-)
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
poniedziałek, 28 marca 2011
W poszukiwaniu Lodu :-)
Witam wszystkich pasjonatów zimnych kąpieli, zarówno tych czynnych jak i tych biernych:-)Na wstępie oczywiście dziękuję wszystkim, którzy czasem tutaj zaglądają oraz już stałym czytelnikom:-)Jak już wiecie, My jako populacja Morsów lubimy znacznie zimniejsze rejony, a skoro nad morzem jest już ciepło, zostaliśmy zmuszeni przez naturę do poszukania zimniejszych rejonów. Doniesiono nam, że w miejscowości Zawory niedaleko Chmielna na jeziorze Kłodno jeszcze jest warstwa lodu. Postanowiliśmy się tam wybrać
Po dojeździe na miejsce naszym oczom ukazał się taki oto cudowny widok
Cóż może być być piękniejszego dla Morsów jeśli nie jezioro spowite lekką warstwą lodu. Zostaliśmy bardzo serdecznie powitani i odpowiednio zadbano, aby trafić w odpowiednie miejsce
Pomimo szczerych chęci nie sposób było nie trafić
Po dotarciu do celu, widok jaki zastaliśmy przeszedł nasze najszczersze oczekiwania
Nie wspomniałem, że tym razem nie byłem sam szukać zimnych rejonów. Oprócz naszej grupy Morsowej zabrałem też przyszłego mojego, dzielnego synka, który już się nie może doczekać aby wejść do wody
Musiałem go trzymać siłą aby mi nie wskoczył
Kacper nie był jednak samotny, ponieważ takich zapaleńców jak on było więcej, którzy tylko czekali aby czmychnąć do wody
Po oswojeniu się z terenem należało uwidocznić jeszcze naszą obecność, aby wszyscy wiedzieli z kim mają do czynienia
Nasi wspaniali gospodarze przygotowali specjalnie dla nas ognisko
Które było atrakcją dla mojego łakomczucha, a najbardziej związany z ogniskiem ceremoniał pieczenia kiełbasek
Nie powiem, tez brałem udział w pieczeniu kiełbasek, ale tylko pilnowałem, aby czasami nie spadły do ogniska
Kiełbaskami nie pogardził też sam Wielki Mistrz i trener Piotr, który zbiera siły energetyczne na kolejne treningi
W takim to oto miłym towarzystwie spędziłem niedzielę. Nie wspominałem nic o kąpieli, której również nie mogło zabraknąć i która oczywiście się odbyła. Jeśli będę dysponował nowymi dowodami w tej sprawie, niezwłocznie zamieszczę je tutaj:-)
Już w drodze powrotnej nasz młody narybek Morsowy honorowo niósł baner Morsów Gdyńskich
Pozostało mi tylko pożegnać Was i zachęcać do kąpieli, jeszcze czasami zbliżonych do zimowych. Będę Was zachęcał bardzo gorąco i jeszcze raz dziękuję za to, że jesteście nawet ukryci, ale jesteście.
Po dojeździe na miejsce naszym oczom ukazał się taki oto cudowny widok
Cóż może być być piękniejszego dla Morsów jeśli nie jezioro spowite lekką warstwą lodu. Zostaliśmy bardzo serdecznie powitani i odpowiednio zadbano, aby trafić w odpowiednie miejsce
Pomimo szczerych chęci nie sposób było nie trafić
Po dotarciu do celu, widok jaki zastaliśmy przeszedł nasze najszczersze oczekiwania
Nie wspomniałem, że tym razem nie byłem sam szukać zimnych rejonów. Oprócz naszej grupy Morsowej zabrałem też przyszłego mojego, dzielnego synka, który już się nie może doczekać aby wejść do wody
Musiałem go trzymać siłą aby mi nie wskoczył
Kacper nie był jednak samotny, ponieważ takich zapaleńców jak on było więcej, którzy tylko czekali aby czmychnąć do wody
Po oswojeniu się z terenem należało uwidocznić jeszcze naszą obecność, aby wszyscy wiedzieli z kim mają do czynienia
Nasi wspaniali gospodarze przygotowali specjalnie dla nas ognisko
Które było atrakcją dla mojego łakomczucha, a najbardziej związany z ogniskiem ceremoniał pieczenia kiełbasek
Nie powiem, tez brałem udział w pieczeniu kiełbasek, ale tylko pilnowałem, aby czasami nie spadły do ogniska
Kiełbaskami nie pogardził też sam Wielki Mistrz i trener Piotr, który zbiera siły energetyczne na kolejne treningi
W takim to oto miłym towarzystwie spędziłem niedzielę. Nie wspominałem nic o kąpieli, której również nie mogło zabraknąć i która oczywiście się odbyła. Jeśli będę dysponował nowymi dowodami w tej sprawie, niezwłocznie zamieszczę je tutaj:-)
Już w drodze powrotnej nasz młody narybek Morsowy honorowo niósł baner Morsów Gdyńskich
Pozostało mi tylko pożegnać Was i zachęcać do kąpieli, jeszcze czasami zbliżonych do zimowych. Będę Was zachęcał bardzo gorąco i jeszcze raz dziękuję za to, że jesteście nawet ukryci, ale jesteście.
sobota, 26 marca 2011
Kolejny Rekord Życiowy
Witam wszystkich Moich wspaniałych czytelników i gości oraz tych, którzy mają odwagę aby zostawić swój ślad pobytu w formie komentarza:-)Co prawda jest ich niewiele, ale są i to jest najważniejsze:-)Dziękuję Wam za to.Nawet nie wiecie jaką niespodziankę sprawiła nam dzisiaj wiosna. Tak wyglądał dach samochodu
A takie oto cudowne widoki zastaliśmy
Czyż taki widok nie cieszy i nie zachęca do kąpieli? Jakże jeszcze mogę Was zachęcić inaczej, jeśli nie marcowym śniegiem
Dzisiaj rozpocząłem rozgrzewkę pod nadzorem Mojego Wielkiego Mistrza Piotrka już, uwaga o godz.9:45 z małym poślizgiem do 9:50 a zakończyliśmy bieganko o 13-tej :-) Jak łatwo sobie policzyć biegaliśmy przez trzy godzinki i wybiegaliśmy w tym czasie całe 32 kilometry, co jest absolutnym moim kolejnym rekordem życiowym.
Oczywiście esencją biegania zawsze pozostanie kąpiel w morskich falach naszego Bałtyku, co również dzisiaj uczyniliśmy. Tym razem jednak po kąpieli zrobiliśmy sobie piknik. W pierwszej kolejności zamieszczam moje zdjęcie w trochę innej formie niż zazwyczaj, czyli bez makijażu
A tutaj już z Moim Wielkim Mistrzem i trenerem Piotrkiem
Dołączył również kolega Kazik, którego również uwieczniliśmy w tak wspaniałym, wiosennym dniu
Na zakończenie przedstawiam Wam, kogoś kogo zapewne znacie, a kto się zupełnie nie spodziewał, że się tutaj znajdzie. Ciekawi mnie tylko ile osób rozpozna tę oto miłą, bardzo Kochaną, sympatyczną osóbkę, która nie wyklucza wspólnego wejścia do wody zimową porą:-)
Zdjęcie co prawda jest z innej pory roku, ale tematycznie powiązane. To taka mała niespodzianka i coś innego na zakończenie zimy oraz zwiastun nadchodzącego lata:-)
A takie oto cudowne widoki zastaliśmy
Czyż taki widok nie cieszy i nie zachęca do kąpieli? Jakże jeszcze mogę Was zachęcić inaczej, jeśli nie marcowym śniegiem
Dzisiaj rozpocząłem rozgrzewkę pod nadzorem Mojego Wielkiego Mistrza Piotrka już, uwaga o godz.9:45 z małym poślizgiem do 9:50 a zakończyliśmy bieganko o 13-tej :-) Jak łatwo sobie policzyć biegaliśmy przez trzy godzinki i wybiegaliśmy w tym czasie całe 32 kilometry, co jest absolutnym moim kolejnym rekordem życiowym.
Oczywiście esencją biegania zawsze pozostanie kąpiel w morskich falach naszego Bałtyku, co również dzisiaj uczyniliśmy. Tym razem jednak po kąpieli zrobiliśmy sobie piknik. W pierwszej kolejności zamieszczam moje zdjęcie w trochę innej formie niż zazwyczaj, czyli bez makijażu
A tutaj już z Moim Wielkim Mistrzem i trenerem Piotrkiem
Dołączył również kolega Kazik, którego również uwieczniliśmy w tak wspaniałym, wiosennym dniu
Na zakończenie przedstawiam Wam, kogoś kogo zapewne znacie, a kto się zupełnie nie spodziewał, że się tutaj znajdzie. Ciekawi mnie tylko ile osób rozpozna tę oto miłą, bardzo Kochaną, sympatyczną osóbkę, która nie wyklucza wspólnego wejścia do wody zimową porą:-)
Zdjęcie co prawda jest z innej pory roku, ale tematycznie powiązane. To taka mała niespodzianka i coś innego na zakończenie zimy oraz zwiastun nadchodzącego lata:-)
czwartek, 24 marca 2011
Czwartkowe bieganko polączone z kąpielą
Witam Moich Drogich, Kochanych i nie odstępujących mnie czytelników. Dziękuję za odwiedziny na moim blogu i jak zwykle zachęcam do pozostawiania swoich "łapek" czyli komentarzy. Nie robię nic szczególnego a tylko łączę przyjemne z pożytecznym:-)Dzisiaj minął kolejny czwartek, który zakończyłem biegając w miłym towarzystwie. Dzisiaj biegała nas całkiem spora grupka ośmioosobowa z czego pięcioro z nas to Morsy:-)Tradycyjnie zrobiliśmy 5 kilometrów na rozgrzewkę i do wody. Dwóch fanatyków biegania wykręciło sobie 20 kilometrów bo przy 5 to dopiero końcówki paznokci rozgrzewają :-)Woda w morzu robi się coraz cieplejsza i już powoli oswajamy się z nowymi warunkami pogodowymi. Niestety mamy wiosnę :-)Powoli to do nas dociera i już snujemy plany na przyszłość. To tylko oznacza, że nie przerwiemy ani kąpieli a tym bardziej biegów:-)
Jeszcze raz wszystkim czytelnikom oraz gościom dziękuję za odwiedziny i zachęcam ponownie do czytania mojego bloga:-)
Jeszcze raz wszystkim czytelnikom oraz gościom dziękuję za odwiedziny i zachęcam ponownie do czytania mojego bloga:-)
środa, 23 marca 2011
Wtorkowobiegowo
Witam Moich Drogich czytelników oraz Szanownych gości, którzy odważnie zostawiają ślady swojego pobytu w postaci komentarzy. Dziękuję Wam Moi Drodzy za to, że czasem tutaj zaglądacie i nie krytykujecie mojego zwariowanego hobby:-)Niestety od pewnego już czasu nie zamieszczam zdjęć a to z bardzo prostej przyczyny nie mogę znaleźć odważnego, który sprosta warunkom pogodowym związanych z Kąpielami Zimowymi:-) Wiecie też, że z moim zwariowanym hobby powiązane jest drugie wariactwo, które pochłania coraz więcej mojego czasu, a mowa oczywiście o bieganiu. Jak wspominałem nikt ze mnie nie zrobi maratończyka, a tym bardziej zawodnika. Biegam sam dla siebie i dla własnej satysfakcji. Biegam amatorsko razem ze wspaniałym towarzystwem, które bardzo motywuje mnie do biegania. Jestem amatorem w pełni tego słowa znaczeniu, biegam tak jak mam siłę a nie jak mówi mi maszyna:-)
Oczywiście w miniony wtorek również biegałem i kolejne, nowe doświadczenia wyniosłem. Biegaliśmy trochę nietypowym szlakiem, który miał wkomponowane schody na swej trasie. Na pewno zastanawiacie się, dlaczego wspominam o schodach. Proponuję spróbować, a wtedy mnie zrozumiecie:-)Przeżyłem jednak i ten trening, który jak każdy poprzedni bardzo miło będę wspominał. Jutro kolejne bieganko, ale tym razem połączone z kąpielą, która mimo wszystko sprawia mi większą frajdę:-)
Pozdrawiam Was serdecznie Moi Drodzy czytelnicy oraz wspaniali goście i zachęcam do kąpieli :-)
Oczywiście w miniony wtorek również biegałem i kolejne, nowe doświadczenia wyniosłem. Biegaliśmy trochę nietypowym szlakiem, który miał wkomponowane schody na swej trasie. Na pewno zastanawiacie się, dlaczego wspominam o schodach. Proponuję spróbować, a wtedy mnie zrozumiecie:-)Przeżyłem jednak i ten trening, który jak każdy poprzedni bardzo miło będę wspominał. Jutro kolejne bieganko, ale tym razem połączone z kąpielą, która mimo wszystko sprawia mi większą frajdę:-)
Pozdrawiam Was serdecznie Moi Drodzy czytelnicy oraz wspaniali goście i zachęcam do kąpieli :-)
niedziela, 20 marca 2011
Pożegnanie Zimy:-)
Witam po raz kolejny, a szczególnie witam nowych gości, którzy zostawili bardzo miłe dla mnie ślady swojej obecności w formie komentarza. Cieszę się z każdego miłego wsparcia mojego hobby :-)
Jak wszyscy wiemy, kończy się zima niestety, a nadchodzi wiosna. Obyczaj nakazuje aby pożegnać zimę w formie marzanny, co uczyniliśmy dzisiaj. Ze względu że Kalendarzowa wiosna rozpoczyna się jutro w dniu powszednim, obrzęd ten decyzją zarządu został dokonany dzisiaj. Dzisiaj przebiegłem sobie dla rozgrzewki 21 kilometrów, aby o 12:30 przystąpić do ceremoniału topienia marzanny. Zanim to jednak nastąpiło wykonaliśmy kilka zdjęć, które przedstawiam.
Po dodatkowej, krótkiej, wspólnej rozgrzewce z Szampańskim nastrojem oraz wiosennej pogodzie dokonaliśmy uroczystego pożegnania zimy ale nie sezonu morsowego, który trwa do końca maja :-)Pamiątkowe zdjęcie z Marzanną
Mieliśmy też niezwykłego gościa, którego wszyscy szukają
Niestety jak co roku tak i teraz musieliśmy pożegnać zimę. Piszę niestety ponieważ tego roku dopisała nam wyjątkowa aura i miejmy nadzieję, że już zawsze będzie taka nasza Kochana Zima, czyli mroźna i długa :-)Tym razem dodatkową atrakcją było jeszcze ognisko oraz pieczone kiełbaski.Tak mi się zawieruszyło jeszcze jedno zdjęcie, więc publikuję
Takim oto miłym akcentem zakończę pisanie i serdecznie zachęcam do zaglądania na mój blog morsowy :-)
Jak wszyscy wiemy, kończy się zima niestety, a nadchodzi wiosna. Obyczaj nakazuje aby pożegnać zimę w formie marzanny, co uczyniliśmy dzisiaj. Ze względu że Kalendarzowa wiosna rozpoczyna się jutro w dniu powszednim, obrzęd ten decyzją zarządu został dokonany dzisiaj. Dzisiaj przebiegłem sobie dla rozgrzewki 21 kilometrów, aby o 12:30 przystąpić do ceremoniału topienia marzanny. Zanim to jednak nastąpiło wykonaliśmy kilka zdjęć, które przedstawiam.
Po dodatkowej, krótkiej, wspólnej rozgrzewce z Szampańskim nastrojem oraz wiosennej pogodzie dokonaliśmy uroczystego pożegnania zimy ale nie sezonu morsowego, który trwa do końca maja :-)Pamiątkowe zdjęcie z Marzanną
Mieliśmy też niezwykłego gościa, którego wszyscy szukają
Niestety jak co roku tak i teraz musieliśmy pożegnać zimę. Piszę niestety ponieważ tego roku dopisała nam wyjątkowa aura i miejmy nadzieję, że już zawsze będzie taka nasza Kochana Zima, czyli mroźna i długa :-)Tym razem dodatkową atrakcją było jeszcze ognisko oraz pieczone kiełbaski.Tak mi się zawieruszyło jeszcze jedno zdjęcie, więc publikuję
Takim oto miłym akcentem zakończę pisanie i serdecznie zachęcam do zaglądania na mój blog morsowy :-)
Tajemnice mojej mrocznej przeszłości :-)
Witam moich drogich czytelników oraz szanownych gości. Pozwolę sobie zamieścić dzisiaj dwa niezależne i bardzo zróżnicowane tematycznie posty. Zostałem poproszony przez moją Kochaną Siostrzyczkę http://fiolkowe-sprawki.blogspot.com/ o wyjawienie tajemnic z mojej czarnej przeszłości. Długo się wahałem, ale nie mogłem się oprzeć jej urokowi i postanowiłem wyjawić kilka tajemnic. Jestem przygotowany na dużą krytykę ale proszę o wyrozumiałość. Wychowywałem się w małym, wiejskim środowisku, ukończyłem szkołę o profilu mechanicznym a żeby było śmieszniej, nie miałem nigdy zapału do mechaniki i do tej pory nie mam zielonego pojęcia o jakichkolwiek naprawach skomplikowanych pojazdów mechanicznych. Bardzo uwielbiam zwierzęta ze szczególnym ukierunkowaniem na psy. W czasach szkolnych miałem psa, który wabił się Psota, która była wyjątkowym psem. Potrafiła bez problemu wchodzić po drabinie, a złapanie myszy czy szczurów nie sprawiało jej najmniejszego problemu. Nigdzie się bez niej nie ruszałem wyłączając oczywiście szkołę i wypady do miasta. Ale najlepsze było to, że potrafiła przewidzieć kiedy wracam ze szkoły, pomimo zmiany grafików lekcyjnych. Uwielbiałem spacery z nią wzdłuż brzegów rzeki, nad którą się wychowywałem. Byłem zmorą kłusowników, którzy często zastawiali wnyki czyli sidła na zwierzynę, a ja te sidła sukcesywnie zdejmowałem. Ale dosyć już o mojej Psotusi bo łza mi się w oku kręci na samo wspomnienie o niej. Miało być o moich tajemnicach, więc ciągnę dalej wątek mrocznej przeszłości:-) W całym moim życiu wypaliłem, uwaga: jednego papierosa i tak mi się to nie spodobało, że nie palę do chwili obecnej. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem palenia papierosów i wszelkimi dostępnymi środkami staram się zniechęcać palaczy oraz palaczki do zaniechania tego nałogu z marnym oczywiście skutkiem. Półtora roku życiorysu spędziłem z zaszczytnej służbie WP, którą praktykowałem w Marynarce Wojennej na jednostce pływającej. Bardzo miło wspominam ten czas w przeciwieństwie do większości popoborowych. Może dlatego, że lubię wodę a Bałtyk ma w sobie to coś, co przyciąga do siebie i nie pozwala odejść? Staram się być szczery, uczciwy i otwarty na ludzi co nie zawsze na dobre mi wychodzi. Nie znoszę plotek, obłudy i kłamstw. Bezwzględnie staram się być punktualny i jeśli się z kimś umawiam na spotkanie, dokładam wszelkich starań aby danego słowa dotrzymać. Zawsze fascynowały mnie kąpiele zimowe i w końcu po długich latach osiągnąłem swój zamierzony cel. Mam nadzieję, że nie usnęliście czytając moje nietypowe zwierzenia, które do tej pory nie zostały publikowane i będziecie mieli siły na ciąg dalszy
środa, 16 marca 2011
Wtorkowa Kąpiel:-)
Witam liczne grono czytelników:-)Wczoraj jak zwykle wybrałem się na spotkanie grupy biegowej na 19:30 i nikogo nie zastałem:-(Gdyby nie mój wierny, osobisty trener i Mors Piotr, który zmusza mnie do morderczych treningów, to biegałbym sam. Dzięki niemu przebiegliśmy sobie delikatne 14 kilometrów i do wody. Cóż za ulga, a jaka wspaniała pogoda nam dopisała:-)Mimo nadchodzącej wiosny temperatura była wspaniała bo zarówno powietrza jak i wody wahała się w okolicach 0 stopni. Dodatkową atrakcją były fale osiągające chwilami wysokość 1 metra. Szybko się wykąpaliśmy i po kąpieli oraz ciepłej herbatce z termosu, udaliśmy się do domku:-)Przypominam, że termos z gorąca herbatką to podstawa wyposażenia rasowego Morsa. Jutro kolejny trening i kolejna kąpiel, a więc zapraszam jutro :-)
niedziela, 13 marca 2011
Morderczy Trening
Witam ponownie Szanowne grono czytających i jak sądzę zainteresowanych tematem zimowych kąpieli:-)Tylko tyle powiem na temat dzisiejszego przygotowania do wejścia: jestem, żyję i nie poddam się tak łatwo, a w nogach 26 kilometrów i satysfakcja:-) Temperatura powietrza w zastraszającym tempie wzrasta i już ewidentnie widać oznaki wiosny. Jeszcze nam kilka dni zimy pozostało a Pani Wiosna już pcha się drzwiami i oknami na całego, jak by jeszcze nie mogła poczekać te kilka dni:-)Dzisiaj temperatura powietrza wahała się w okolicach +10 stopni-skandal a wody w okolicach 0. Dobrze, że chociaż na plaży leży jeszcze spora warstwa śniegu, która przypomina nam jeszcze zimę. Tak moi drodzy Państwo,już niedługo wiosna i jeszcze jest szansa aby spróbować zimowego szaleństwa:-)
Pozdrawiam serdecznie i gorąco namawiam do korzystania z zimowych kąpieli :-)
Pozdrawiam serdecznie i gorąco namawiam do korzystania z zimowych kąpieli :-)
sobota, 12 marca 2011
Sportowa Sobota
Witam moich drogich czytelników, podglądaczy i wszystkich potencjalnych Morsów. Wiem, że zawiało tutaj nudą i kiczem, ale cały czas widzę wzrost czytelników, więc postaram się zawsze coś tutaj skrobnąć tak, aby Was w jakiś sposób zachęcić do skorzystania z zimnych kąpieli:-)Wiem, że zagląda tutaj czasami mój osobisty trener Piotrek, dlatego też muszę ważyć słowa przy pisaniu. Piszę żartobliwie, że jest moim osobistym trenerem bo to właśnie Piotr jest winowajcą oraz sprawcą całego zamieszania wokół biegania. Wcześniej już Wam pisałem, że biega z nami Mors, który przygotowuje się do maratonu i dzięki któremu pokonuję coraz to dłuższe dystanse, a to właśnie nikt inny jak Piotr. Dzisiaj np zmusił mnie do pokonania ponad 21 kilometrów, tylko po to aby później wejść do wody. Kiedy zaczynałem przygodę z Mors owaniem, byłem szczęśliwy po osiągnięciu dystansu 5 kilometrów i czerpałem radość z kąpieli. Natomiast teraz już od jakiegoś czasu zaczynam czerpać radość zarówno z kąpieli jak i z biegania. To wszystko za sprawą Piotrka, który dodawał mi sił i motywację w trakcie biegu. To dzięki Piotrkowi zacząłem biegać również na czwartkowych treningach oprócz sobót i niedziel. Kolejnym etapem było uczęszczanie na wtorkowe spotkania z nową grupą biegaczy. Obie grupy biegowe składają się z bardzo miłych oraz sympatycznych ludzi i to dzięki nim zrozumiałem ideę biegania, a co najważniejsze zawsze uczę się czegoś nowego od tych ludzi. Tak jak dla mnie głównym zajęciem są zimowe kąpiele, tak dla tych wspaniałych ludzi jest bieganie.
Ale nie będę Was zanudzał taką głupotą jak bieganie, kiedy to jest poważny blog o kąpielach zimowych zwanych pospolicie mors owaniem :-)
Jutro kolejny etap przygotowawczy przed wejściem do zimnej wody. Sam się zacząłem zastanawiać, dlaczego mam biegać tylko 20 kilometrów aby wchodzić do wody, skoro można przebiec sobie np. 25 kilometrów? Powiedzcie sami, jaka w tym logika? Nie tak bez przyczyny podałem tutaj taki przykład, ponieważ taki plan już jest przewidziany na jutro, aczkolwiek nie wiem czy dam radę:-)
Pozdrawiam jak zwykle gorąco i jeśli przeżyję ten morderczy bieg to nie omieszkam tego opisać:-)
Ale nie będę Was zanudzał taką głupotą jak bieganie, kiedy to jest poważny blog o kąpielach zimowych zwanych pospolicie mors owaniem :-)
Jutro kolejny etap przygotowawczy przed wejściem do zimnej wody. Sam się zacząłem zastanawiać, dlaczego mam biegać tylko 20 kilometrów aby wchodzić do wody, skoro można przebiec sobie np. 25 kilometrów? Powiedzcie sami, jaka w tym logika? Nie tak bez przyczyny podałem tutaj taki przykład, ponieważ taki plan już jest przewidziany na jutro, aczkolwiek nie wiem czy dam radę:-)
Pozdrawiam jak zwykle gorąco i jeśli przeżyję ten morderczy bieg to nie omieszkam tego opisać:-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















