// Kąpiele Zimowe i nie tylko :-)

sobota, 12 marca 2011

Sportowa Sobota

Witam moich drogich czytelników, podglądaczy i wszystkich potencjalnych Morsów. Wiem, że zawiało tutaj nudą i kiczem, ale cały czas widzę wzrost czytelników, więc postaram się zawsze coś tutaj skrobnąć tak, aby Was w jakiś sposób zachęcić do skorzystania z zimnych kąpieli:-)Wiem, że zagląda tutaj czasami mój osobisty trener Piotrek, dlatego też muszę ważyć słowa przy pisaniu. Piszę żartobliwie, że jest moim osobistym trenerem bo to właśnie Piotr jest winowajcą oraz sprawcą całego zamieszania wokół biegania. Wcześniej już Wam pisałem, że biega z nami Mors, który przygotowuje się do maratonu i dzięki któremu pokonuję coraz to dłuższe dystanse, a to właśnie nikt inny jak Piotr. Dzisiaj np zmusił mnie do pokonania ponad 21 kilometrów, tylko po to aby później wejść do wody. Kiedy zaczynałem przygodę z Mors owaniem, byłem szczęśliwy po osiągnięciu dystansu 5 kilometrów i czerpałem radość z kąpieli. Natomiast teraz już od jakiegoś czasu zaczynam czerpać radość zarówno z kąpieli jak i z biegania. To wszystko za sprawą Piotrka, który dodawał mi sił i motywację w trakcie biegu. To dzięki Piotrkowi zacząłem biegać również na czwartkowych treningach oprócz sobót i niedziel. Kolejnym etapem było uczęszczanie na wtorkowe spotkania z nową grupą biegaczy. Obie grupy biegowe składają się z bardzo miłych oraz sympatycznych ludzi i to dzięki nim zrozumiałem ideę biegania, a co najważniejsze zawsze uczę się czegoś nowego od tych ludzi. Tak jak dla mnie głównym zajęciem są zimowe kąpiele, tak dla tych wspaniałych ludzi jest bieganie.
Ale nie będę Was zanudzał taką głupotą jak bieganie, kiedy to jest poważny blog o kąpielach zimowych zwanych pospolicie mors owaniem :-)
Jutro kolejny etap przygotowawczy przed wejściem do zimnej wody. Sam się zacząłem zastanawiać, dlaczego mam biegać tylko 20 kilometrów aby wchodzić do wody, skoro można przebiec sobie np. 25 kilometrów? Powiedzcie sami, jaka w tym logika? Nie tak bez przyczyny podałem tutaj taki przykład, ponieważ taki plan już jest przewidziany na jutro, aczkolwiek nie wiem czy dam radę:-)
Pozdrawiam jak zwykle gorąco i jeśli przeżyję ten morderczy bieg to nie omieszkam tego opisać:-)

czwartek, 10 marca 2011

Globalne Ocieplenie

Witam moje liczne grono wspaniałych czytelników :-)Niestety mam dla Was złe wieści, temperatura powietrza drastycznie idzie w górę, a co się z tym wiąże, lód topnieje na Zatoce już tylko pozostałości jakieś oraz strzępy kry :-( Bardzo ubolewam nad faktem ocieplenia, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, będę sobie biegał w miłym towarzystwie aby nie wyjść z wprawy:-)
Dzisiaj z zaświatów powrócił mój osobisty trener Piotrek, z którym pobiegliśmy sobie rekreacyjnie na dystansie pięciu kilometrów z małym ogonkiem, aby później wspólnie z grupą o 19-tej dokręcić kolejne pięć kilometrów:-) A na co to wszystko? Ano mówię Wam, że nie ma nic piękniejszego jak wejście do wody po takiej rozgrzewce w tak miłym i doborowym towarzystwie.
Tym razem zmienię strategię, czytających z Trójmiasta mojego bloga, zapraszam do wspólnego biegania na bulwarze we wtorki o 19:30, oraz w czwartki o 19:00 połączone z kąpielą morską. Nie muszę chyba przypominać, że w każdą sobotę i niedzielę spotykamy się na wspólnych kąpielach na Polance Redłowskiej od godz.12-tej
Nie wiem już jakich argumentów mam użyć, aby nakłonić Was drodzy czytelnicy do spróbowania kąpieli zimową porą w naturalnych zbiornikach wodnych. Gwarancja zadowolenia gwarantowana a satysfakcja z kąpieli bezcenna :-)

wtorek, 8 marca 2011

Sportowy Wtorek i Dzień Kobiet :-)

Dobry wieczór moi drodzy czytelnicy:-)Cieszę się niezmiernie widząc wzrastającą liczbę czytelników mojego bloga:-)A jeśli choć jeden z czytelników wejdzie dzięki moim namowom i zachętom do zimnej wody to już będzie sukces:-)
Jak wiecie, dzisiejszy dzień to Dzień Kobiet, ale czy wiadomo Wam moi drodzy czytelnicy jak powstał i dlaczego. Oto co udało mi się znaleźć na ten temat.
"Święto to pierwszy raz było obchodzone w roku 1911. Ustanowiono je dla upamiętnienia walki o prawa wyborcze i lepsze warunki pracy. W roku 1908 w Nowym Jorku 15 tysięcy pracownic fabryki tekstylnej strajkowało walcząc o swoje prawa. Właściciel fabryki zamknął kobiety - próbując nie dopuścić do większego rozgłosu akcji. Niestety nagle wybuchł pożar w którym zginęło 129 kobiet.
W Polsce święto to było obchodzone w czasach PRL-u. Kobiety dostawały wtedy zwyczajowo - goździki i rajstopy. Obecnie w krajach w których obchodzi się to święto często odbywają się manifestacje feministyczne.
W Polsce Dzień Kobiet przestał być centralnie obchodzony w roku 1993.
Mimo niezbyt pozytywnej sławy tego dnia - warto go uczcić. Każda okazja jest dobra do tego aby lubianej przez siebie osobie okazać, że się o niej myśli i pamięta."
Wcześniej pisałem, że we wtorki biegam a rezygnuję z kąpieli, tak tez uczyniłem. Dzisiaj również biegałem z doborowym towarzystwem silnej grupy biegamyrazem, pokonując dystans 10 kilometrów w miłej i wspaniałej, sportowej atmosferze. Tylko, że dzisiaj w tak szczególnym dniu dla Pań nie mogło oczywiście zabraknąć kwiatka dla prowadzącej grupę-Agnieszki, który od nas otrzymała zupełnie zaskoczona, ale myślę, że pozytywnie zaskoczona:-)
Korzystając z okazji pozwolę sobie również w tym miejscu złożyć życzenia, dla płci pięknej, która z pewnością też czasem zagląda w to miejsce:
"Życzę Wam Drogie Panie dużo zdrowia w szczególności.
Niech uśmiech na Waszej twarzy zawsze gości,
a życie nie sprawia trudności i przykrości.
Niech wiatr pieśń niesie Wam radosną,
abyście zawsze czuły się jak wiosna.
Wśród pachnących kwiatów i śpiewających ptaków,
aby motyle na dłoni Wam siadały i najskrytsze marzenia spełniały.
Aby ptaki po niebie latały i Waszego szczęścia szukały.
żeby z Waszych leciały tylko radosne łzy, tak jak wiosną pachnące bzy.
W trudnych chwilach niech gwiazdy nad Wami czuwają i właściwą drogę wybrać pozwalają. One nie pozwolą nigdy Wam zginąć
i żadnego szczęścia nie ominąć"
Tym oto miłym akcentem kończę Was zanudzać i zachęcam do lektury oraz pozostawienia śladu Waszego pobytu w formie komentarza :-)

niedziela, 6 marca 2011

Kąpiel w Jeziorku

Witam was Moi drodzy, którzy czasem mnie czytacie a jeszcze częściej komentujecie moje nudne posty:-)Cieszę się, że jednak kilka osób tutaj do mnie zagląda i czasem zaczerpnie trochę głupawki ode mnie:-)
Miniony weekend, a właściwie jeszcze nie miniony, spędziłem z rodzinką w wiejskich klimatach. Wspominałem już wcześniej, że moja żonkosia pochodzi z rejonu Wielkiego Jeziora, a Szwagier nasz Jędruś ma swoją posesję nad Tym jeziorkiem. Wspominałem też, że jest drugą osobą, która nakłoniłem do zażywania kąpieli zimowych w naturalnych zbiornikach wodnych:-)Tym razem udało nam się dokonać tej kąpieli wspólnie, a co więcej udało mi się uwiecznić dzielnego Jędrusia w akcji morsowej. Ale po kolei, najpierw musieliśmy sobie przygotować przerębel do kąpieli co wcale nie było prostą sprawą. Tak wyglądało jeziorko jak zaczynaliśmy i Szwagier, który rozpoczyna prace przygotowawcze
Zapewne zauważyliście różnicę i wcale się nie dziwcie, bo to co widać to zamarznięty przerębel z minionego tygodnia. Warstwa do przebicia miała ok 20 cm, wiec było co rąbać. Tak wyglądało po pierwszej fazie przygotowań
A tak wygląda przerębel przygotowany do kąpieli i nie myślcie sobie, że to taka prosta sprawa wykuć przerębel tej wielkości o grubości lodu ok 20 cm. Najprostszą metodą pozbycia się tafli lodu jest wsunięcie jej pod pozostały lód:-)
Oczywiście przed kąpielą mała rozgrzewka i do wody. Pierwszy raz publikuję dzielnego Jędrusia, który zmaga się z zimnymi wodami jeziorka
Oto kolejny, żywy dowód na radość, jaką ludzie czerpią z Mors owania. Oto najlepszy dowód że kąpiele w zimnej wodzie nie są niczym strasznym, a wręcz odwrotnie, są radością i innym sposobem na życie
Niestety nie było chętnych, aby nas obu uwiecznić razem na zdjęciu, ale myślę, że jeszcze będzie ku temu okazja:-)
Najpierw ja uwieczniłem dzielnego Jędrusia, a później zamieniliśmy się rolami i ja mogłem czerpać radość z kąpieli w przeręblu, próbowałem również nakłonić naszego czworonożnego przyjaciela
Czułem się jak w dużej wannie
Tak oto sobota dobiegła końca. Ale nie napisałem jeszcze najważniejszego. Przed kąpielą byłem z wizytą w pewnym miejscu i otrzymałem w prezencie coś, co zwie się Kusudama. Miał to być prezent dla mojej małżonki, ale jak Kacper, czyli mój synek, to zobaczył, był czarowany i natychmiast znaleźliśmy miejsce aby ją powiesić i przyozdobić nią jego pokoik. Oto przedstawiam to śliczne cudeńko, jedno z wielu. które tworzy moja wspaniała Siostrzyczka
Takim oto miłym akcentem, kończę już pisanie i oczywiście zachęcam Was do czytania i oglądania tego skromnego bloga, może uda mi się nakłonić i Was, Drodzy czytelnicy, obserwatorzy i komentatorzy, do spróbowania chociaż do jednej Kąpieli:-)

piątek, 4 marca 2011

Morsowy Czwartek

Witam moich drogich czytelników oraz nowych komentujących:-)Cieszę się, jak widzę listę odwiedzających, ponieważ świadczy to o zainteresowaniu, a być może i ciekawości, którą wzbudzam czerpiąc radość z kąpieli w lodowatej wodzie:-)Przyznaję, że w tym co robię nie ma krzty logiki ani logicznego wytłumaczenia. Najgorszy jest jednak fakt, który mnie samego przeraża - zima się kończy :-(
Dzisiaj, tak jak w każdy wolny czwartek, pobiegaliśmy sobie z kilkoma kolegami, tym razem z grupą, która rozpoczyna trening o 19 - tej. Niestety musiałem dokonać trudnego pod względem moralnym wyboru. Pisałem już wcześniej o nowej grupie, pasjonatów biegów długodystansowych, którzy rozpoczynają biegi o 19:30 i stąd mój dylemat. Obie grupy są fantastyczne, wspaniałe towarzystwo, miła atmosfera podczas treningu i dlatego miałem taki ciężki orzech do zgryzienia:-)Z bólem serca dokonałem trudnego wyboru. Postanowiłem, że w czwartki będę biegał z grupą z 19 - tej, a we wtorki będę próbował biegać z profesjonalistami grupy biegowej rozpoczynającej trening o 19:30. O mojej decyzji zaważył jeden malutki, ale jakże bardzo istotny szczegół. Otóż Grupa czwartkowa z 19 - tej toleruje również kąpiele w lodowatej wodzie, czego zabrakło w profesjonalnej grupie biegowej. Jest nas kilka osób, którzy się spotykają aby razem pobiegać i jeszcze się nie zdarzyło aby nikt nie wchodził do wody po biegu. Zawsze znajdzie się choć jeden niepokorny, który musi się umyć po biegu:-)
Natomiast czas wtorkowy jest zarezerwowany dla wspaniałych kolegów i koleżanek, którzy to pomogą mi doszlifować moją słabą kondycję biegową, a być może w przyszłości uda mi się ich nakłonić do kąpieli:-)
Ocieplenie widać już wyraźnie bo temperatura powietrza przy dzisiejszej kąpieli wynosiła już tylko -2 stopnie a wody w okolicach 0 stopni. Nie ma co jednak narzekać dopóki jeszcze jest temperatura ujemna :-)
Dzisiaj niepokornych było trzech, którzy dzielnie i z ochotą po treningu biegowym zapragnęli kąpieli w lodowatej wodzie. Tak więc kolejny dzień upłynął na sportowo i kąpielowo.
Pozdrawiam wszystkich oglądających, komentujących oraz wszystkich Tych, którzy chcą komentować moje wypowiedzi, a jeszcze o tym nie wiedzą :-)
Moi drodzy, Kochani czytelnicy, dziękuję że jesteście i mam nadzieję, że już zostaniecie, a ja spróbuję Was nie zanudzić :-):-):-)

wtorek, 1 marca 2011

Wtorkowe Bieganko

Witam moich wielbicieli :-)Jeśli nie chcecie dzielić się Waszymi opiniami na temat tego wariactwa, które robię to Wasza strata, ale nie przestanę pisać dopóki choć jedna osoba tutaj zagląda, bo wtedy wiem, że ktoś czyta to co piszę :-)
Dzisiaj minął kolejny wieczór na sportowo spędzony w miłym i sympatycznym gronie wspaniałej, nowo powstającej grupy biegowej o której pisałem wcześniej. Nie jestem biegaczem i nie mam zamiaru nim zostać, ale stwierdziłem, że bieganie jest jak narkotyk, uzależnia i czuje się satysfakcję z wykręconych na nogach kilometrów. Dzisiaj zrobiliśmy lekką 10 jak to określili, a ja mało co nie umarłem po tym dystansie. Biegnąc z nimi miałem tylko jeden cel, dobiec z honorem do końca :-)Nawet pochwałę dostałem, że wcale nie jestem taki słaby jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać, a to wszystko przez to, że pozory mylą moi drodzy :-) Tradycyjnie po biegu udałem się natychmiast odświeżyć w naszym, morsowym przeręblu. Próbowałem namówić współtowarzyszy biegowych aby mi towarzyszyli, niestety z miernym skutkiem:-( Nie wiedzą, jaką przyjemność tracą :-)Mimo tak późnej pory, nie byłem sam przy przeręblu i nie lada atrakcję zrobiłem, wchodząc do wody z uśmiechem na ustach ok godz.21:45 przy temperaturze powietrza ok. -4 stopni i wody w granicach 0 stopni:-)
Tylko cieszyć się z takiej pogody, co czynię przy każdej możliwej okazji, kąpiąc się w naszym przeręblu :-)

niedziela, 27 lutego 2011

Niedzielna kąpiel w przeręblu

Witam po raz kolejny moich zagorzałych czytelników:-)Pogodę mamy przednią - morsową jeśli można tak nazwać. Kto czytał uważnie, a zakładam że wszyscy, to zapewne pamięta moje obawy o ilość wody w przeręblu. Otóż oświadczam Wam wszystkim, że wydarzył się cud. Nasz Neptun okazał się łaskawy i napełnił nasz przerębel wodą. Nastąpił nieznaczny wzrost poziomu wody, ale nastąpił, a w porównaniu ze stanem z soboty to ok 10-15 centymetrów. Zatoka Gdańska mimo, że prawie cała jest spowita okowami lodu to i tak ma swój urok.
Jako Morsy czerpiemy podwójną satysfakcję z takiego stanu rzeczy i na pewno nie ubolewamy, że leży śnieg a powietrze jest mroźne. Powiem więcej, cieszymy się jak dzieci na placu zabaw z nowych zabawek
My morsy jesteśmy dużymi dziećmi, bo tylko dzieci działają irracjonalnie i wbrew zdrowemu rozsądkowi. Sami z pewnością twierdzicie, że wchodzenie do zimnej wody to głupota i arogancja dla życia. Może dla Was tak, dla nas to zabawa a jak nie ma zabawek to zawsze można coś wyłowić
Pierwsze połowy są zawsze marne
Ale nasza cierpliwość została nagrodzona i ile radości z tego czerpiemy
Jak w każdym przeręblu, tak i w naszym znaleźli się amatorzy wspólnych zabaw, najpierw jeden amator :-)
Nie trzeba było długo czekać na kolejnego amatora. Dobrze, że lodu mamy pod dostatkiem
Najlepszym przykładem i dowodem na to, że kąpiele w przeręblu dają zadowolenie oraz satysfakcję i to nie tylko ludziom jest kwiatek, który zakwitł w tak niesprzyjających warunkach
Zabawa była przednia, mówię Wam, ale niestety nic nie trwa wiecznie Kochani i nadszedł ten czas aby wychodzić...
Jednak zabawa z kostką lodu jest bezcenna
I jak tu wychodzić skoro w koło tyle pokus
Niestety i na mnie przyszła kolej aby porzucić tak wspaniałą zabawę i wrócić do rzeczywistości
Po nas pozostał tylko pusty przerębel, ale jakże wspaniały, kuszący i zapraszający do kąpieli, aż łza się w oku kręci.
Podobno nadchodzi globalne ocieplenie, więc jeszcze ostatnie być może pożegnalne spojrzenie na Zatokę Gdańską
Pozdrawiam Was serdecznie i tradycyjnie już zachęcam do skorzystania z zimnych kąpieli :-)

sobota, 26 lutego 2011

Sobotnia Kąpiel

Miło mi powitać te tłumy, które składają komentarze do moich postów:-)
Dzisiaj minęła kolejna sobota, której jedną z atrakcji była kąpiel, a o bieganiu już nie wspomnę bo bez tego nie ma kąpieli. Tak mnie zafascynowało bieganie, że już teraz wykręcam 10 kilometrów przed kąpielą. Stwierdziłem, że skoro całe grono ludzi biega i czerpią z tego satysfakcję to dlaczego ja nie mam spróbować? Tak więc biegam dla kąpieli i muszę niestety stwierdzić, że obie rzeczy sprawiają mi radość którą przedstawia poniższa fotka
Tyle chyba wystarczy aby udowodnić jaka to frajda przebiegnąć 10 kilometrów i wejść do zimnej wody.
Martwi nas jednak niski poziom wody w przeręblu, który drastycznie spada. Jeśli nic się nie ociepli chociaż na chwilę to nasze źródełko szczęścia wyschnie:-(
Dzisiaj się kąpaliśmy i ledwo mamy wodę do pasa, a jeszcze w czwartek mieliśmy do piersi
Na powyższym zdjęciu widać jak poziom wody obniżył się drastycznie. Zaczynaliśmy jak lustro wody było na równi z lodem, a teraz? Poziom obniżył się o prawie pół metra i wygląda na to że zniknie i będziemy musieli szukać nowych zasobów. Póki co cieszymy się z tego co mamy, pies był mądrzejszy od nas i nie dał się nakłonić do wejścia
Na razie cieszymy się i korzystamy z tego co jeszcze mamy
Pozdrawiam i zapraszam gorąco do kąpieli, może jak będzie więcej osób to wody będzie więcej? Gorąco pozdrawiam również wszystkich, którzy tutaj zaglądają czasem :-)

Czwartek na sportowo :-)

Witam tych, których jeszcze nie zanudziłem:-) Wcześniej wspominałem o tworzeniu grup w Gdyni, które promują aktywne bieganie. Wspominałem też ,że bieganie jest też pewnym elementem przygotowawczym do kąpieli. Bieganie bardzo korzystnie wpływa na zdrowie tak jak i kąpiele zimą w naturalnych zbiornikach. W miarę możliwości techniczno-osobistych staram się również uczestniczyć w tych biegowych spotkaniach, zarówno wtorkowych jak i czwartkowych. W miniony czwartek również miałem taką możliwość i razem z grupą http://biegamyrazem.pl/ wykręciłem małe 10 kilometrów i po biegu już niestety w samotności z przyjemnością wskoczyłem do małego przerębla, który już nam tylko został do kąpieli. Ten rok jest nowym doświadczeniem zarówno dla mnie jak i kolegów z wieloletnim stażem morsowym. Już wcześniej zamieściłem zdjęcia jak wygląda nasza Zatoka Gdańsk, ale poniżej zamieszczam zdjęcie, które wykonałem w czwartkowy wieczór bezpośrednio po biegu
Przepraszam za słabą jakość zdjęcia, które było wykonane zwykłym aparacikiem na pewno nie przystosowanym do wykonywania zdjęć nocnych. Poniżej jeszcze jedno, które również zostało wykonane w czwartkowy wieczór
Też słabej jakości, ale jedno co jest dobre to satysfakcja i zadowolenie z kąpieli. Pozdrawiam Was serdecznie wszystkich czytających i niezdecydowanych na zimową kąpiel a być może czynnie biegających. Ciekawi mnie Wasza opinia na temat takich zwariowanych ludzi jak ja, aktywnych inaczej. Od biegania do mors owania dzieli już Was tylko ten jeden krok więcej. Wspominałem Wam przecież, że ja przed mors owaniem nie biegałem w ogóle, a teraz w porywach dam radę wykręcić z dużym wysiłkiem 20 kilometrów z małym ogonkiem nawet :-)
Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do kąpieli zimowych połączonych z bieganiem w miłym gronie kolegów i koleżanek :-)

wtorek, 22 lutego 2011

Wtorek na sportowo :-)

Witam wszystkich oglądających i zachęcam do komentarzy, zniosę wszelką krytykę :-)Dzisiejszy, wtorkowy wieczór spędziłem nietypowo bo na sportowo. Powstaje nowa grupa biegowa i jeśli mnie zaakceptują to pobiegam razem z nimi :-)Bieg rozpoczął się ok godz.19:35 z tradycyjnego już parkingu pod fachowym okiem Agnieszki, która to tworzy ową wspaniałą grupę. Więcej można znaleźć na nowo powstałej stronie, która pozwoliłem sobie dołączyć do ulubionych stron pod nazwą biegamy razem.
Wspólnie pobiegaliśmy sobie po Bulwarze kręcąc ok 6 kilometrów. Wspomniałem, że bieganie przebiegało pod fachowym okiem, ponieważ w trakcie biegu były jeszcze wplecione ćwiczenia rozciągające, które to są nieodzownym treningiem profesjonalnych biegaczy. Trening biegowy przebiegał w bardzo miłej i przyjaznej atmosferze dlatego też szybko minął. W ramach rewanżu i rekompensaty za mile spędzony czas, chciałem wprowadzić Agnieszkę w tajniki sztuki morsowej z bardzo miernym efektem :-( Niestety nie mogłem jej przekonać do wspólnej kąpieli hi, hi, hi :-):-):-)Może następnym razem da się przekonać:-)
Na nasze legowisko morsów pojechałem sam i po dokonaniu oględzin terenu stwierdziłem, że bezpiecznie można wejść do wody. Przypominam, że nie należy wchodzić do wody bez asysty z lądu, więc cierpliwie poczekałem, a właściwie to na mnie czekali ciekawscy, którzy do końca chyba nie wierzyli, że o godz.20:25 przy temperaturze powietrza -7 jakiś wariat wejdzie do wody:-) Niestety musiałem niedowiarków rozczarować, zabrałem z naszej budki drabinkę i z radością podążyłem do przerębla:-) Jakież zdziwienie tam obecnych widziałem, gdy z uśmiechem na twarzy wchodziłem do wody :-)
Tak oto połączyłem przyjemne z pożytecznym, teraz czynię już dwie rzeczy dla zdrowia: biegam i morsuję :-)
Tym miłym akcentem życzę wam moi drodzy i wierni czytelnicy kolejnej, mam nadzieję, że ciekawej lektury :-)